poniedziałek, 8 grudnia 2014

Zakazany Owoc - Rozdział 16

-To nic groźnego, osłabienie to normalne u kobiet w tym stadium ciąży- powiedział lekarz, a ja leżałam jak wmurowana jak to było możliwe, nie to nie jest prawda, przecież test tam było co innego. Gorsze od moich przemyśleń był wzrok Uckera, który wyraźnie świdrował mnie od środka. Lekarz zdążył tylko opuścić pokój, a Ucker już zasypywał mnie setką różnych pytań. 
-Jesteś w ciąży?
-Nie słyszałeś, głuchy jesteś? - stwierdziłam i zarazem ironicznie spytałam, byłam wściekła. 
-Dulce czy to jest no wiesz? - pytał,a w jego głosie słyszałam strach, nigdy nie mówił tak. Wtedy miałam chwilę zawahania czy na pewno powinnam mówić mu, że to on jest ojcem. Tak na 100 % wiedziałam, że to jego dziecko, nie zabezpieczyliśmy się wtedy. Spuściłam głowę, miałam nadzieję, że odpuści no tak nadzieja matką głupich. 
-Dulce czy to jest moje dziecko? - spytał ponownie, a ja nadal milczałam. Widziałam złość narastającą w nim. 
-Dulce do cholery odpowiedz!- teraz już krzyczał, złapał mnie za ramiona i lekko potrząsnął. 
-Nawet jeśli jest twoje to Ciebie i tak to nie obchodzi !! - tym razem i ja podniosłam głos, spojrzałam prosto w oczy Uckera, zabolało go, tak widziałam to, pierwszy raz zadałam mu taki ból jaki on mi ciągle zadaje. 
-Nie prawda - tylko tyle z siebie wydusił, teraz siedział już obok mnie, trzymał za rękę i patrzył tym swoim słodkim wzrokiem. 
-Przyznaj, że jeśli to twoje dziecko to i tak nas zostawisz - mówiłam i spuściłam głowę w dół, a z moich oczu zaczęły lecieć łzy bezsilności. 
-Ej nie mów tak jeśli to dziecko jest moje to się nim zaopiekuję- o cóż chociaż to dziecko będzie kochał, bardziej liczyłam na to, że powie iż się nami zajmie, a nie tylko nim. 
-Juanowi powiem, że to jego dziecko - wydusiłam z siebie i od poczułam jak Ucker puszcza moją rękę, wstaje z łóżka i patrzy na mnie dziwnym wzrokiem. 
-Ty chyba sobie żartujesz? 
-Nie mówię całkiem poważnie - utwierdziłam go w swoim przekonaniu. 
-Przecież to moje dziecko i mam prawo się nim zajmować - mówił dość spokojnie. 
 -Ale ja nie mówię, że nie będziesz mógł się nim zajmować. Po prostu powiem Juanowi, że to jego dziecko, a Ty u nas zostaniesz na stałe i będziesz się zajmował maluchem - tak miałam już wszystko zaplanowane, Juana i tak nigdy nie ma więc nie będzie z tym problemu, a ja przy porodzie powiem, żeby wpisali Uckera w akt urodzenia. 
-Ale nie wykiwasz mnie i nie odbierzesz mi jego ? -spytał i położył rękę na moim brzuchu, a ja odruchowo się uśmiechnęłam. 
-Nigdy - powiedziałam i jeszcze bardziej się uśmiechnęłam, zobaczyłam jak Ucker pochyla się nade mną jednak szybko się odsunął jak zobaczył w drzwiach Juana. 
-Widzę, że już lepiej się czujesz - powiedział i podszedł do mojego łóżka.
-Juan jest sprawa - powiedziałam i niepewnie spojrzałam na Uckera, który tylko pokiwał twierdząco głową. 
-Coś się stało ? 
-Jestem w ciąży - odpowiedziałam pewnie, a Juan zaczął cieszyć się jak małe dziecko, nie byłam świadoma, że aż tak bardzo chciał zostać ojcem. 
-Chłopiec czy dziewczynka? 
-Za wcześnie żeby to stwierdzić - powiedziałam, a Juan zaczął lekko masować mój jeszcze płaski brzuch. Widziałam jak Ucker robi się cały czerwony, jego złość była wyczuwalna na kilometr. 
-To może ja już pójdę - powiedział i wyszedł tak po prostu zostawił mnie samą z Juanem. 
Leżałam w szpitalu jeszcze 3 dni Ucker był u mnie ciągle, spędzał ze mną każdą wolną chwilę, zajmował się i pilnował, żeby niczego mi nie brakowało. A Juan? Tatuś od siedmiu boleści przyszedł do mnie jeszcze tylko raz. Jak można się domyślić odebrał mnie także Ucker. Pierwsze dni po wyjściu ze szpitala miałam się nie przemęczać i kto przy mnie był? Christopher. Ja nie wiem, dlaczego to dziecko aż tak na niego wpłynęło, nigdy nie wydawał chęci do stworzenia rodziny, a tu taka zmiana. Jednak co dobre nie trwa długo, jak już zdołałam się sama domyślić Uckerkowi znudziło się ciągła opieka nade mną i już po 2 miesiącach wrócił do tych swoich tanich dziwek, denerwowało mnie to podwójnie do tego wszystkiego dochodziły jeszcze hormony i humorki. Juana oczywiście nigdy nie było, żadna nowość jego praca jest na pierwszym miejscu nawet, gdy jestem w ciąży. 

4 miesiące później: 
Kolejny wieczór siedzę sama nikogo nie ma Juan w pracy, a Ucker? Sama nie wiem. Nie dawno wyszła ode mnie Any, jest bardziej zadowolona z mojej ciąży niż ja. Ciągle chodzi zadowolona i powtarza jaka to moja córeczka (nie znam płci, jednak Anahi upiera się, że to będzie dziewczynka) będzie wspaniała. W końcu po jakiś 40 minutach do domu wrócił nasz wielmożny Pan tatuś. 
-O raczyłeś wrócić -warknęłam zła, jednak gdy zobaczyłam w jakim stanie jest Ucker to aż mi się odechciało rozmowy z nim. Był pijany i do tego wszystkiego przesiąkł perfumami swojej kolejnej kochanki. 
-Nie twoja sprawa, gdzie chodzę jestem dorosły- mówił, a w sumie to seplenił. 
-Zachowujesz się gorzej niż dziecko idź już na górę i zejdź mi z oczu alkoholiku - krzyknęłam zła, ale najwidoczniej trafiłam w jakiś czuły punkt Uckera podszedł do mnie i złapał za ręce potrząsając nimi. 
-Nigdy więcej nie waż się tak do mnie mówić, bo pożałujesz ! -krzyknął, ale tym razem nie będę stała i słuchała jego poniżeń. 
-Bo co? Uderzysz kobietę, która nosi twoje dziecko !
-A skąd mogę wiedzieć, że jest moje? Pieprzysz się na prawo i lewo ono może być każdego !- wiedziałam, że Ucker jest po alkoholu ale jego słowa i tak zabolały, dałam mu w twarz i spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Weszłam dosyć szybko na górę i zamknęłam się w pokoju. Już było tak dobrze, nie wyzywał mnie, nawet troszczył się i ponownie wszystko się wali. W takich momentach przy życiu trzyma mnie ta mała istotka rosnąca pod moim sercem, już nie raz chciałam ze sobą skończyć raz na zawsze tak, żeby mieć spokój. Jednak to, że jest ktoś kto mnie kocha podtrzymuje mnie przy życiu. 
Rano obudziłam się i zobaczyłam przy mnie kogoś kogo najmniej bym się spodziewała, nie o tej porze i nie w tym miejscu. 
-...

Krótki, ale pisany bez weny i na szybko, ale się udało xd Pelasiu masz :* widzisz nie nazwałam Cię zboczeńcem :) No i masz także Ty biedna co Ci Monika serce złamała hahah :* 

niedziela, 7 grudnia 2014

Zakazany Owoc - Rozdział 15

-Ono jest Uckera- wydusiłam z siebie ledwie słyszalnie, jednak Any ma dobry słuch, a nawet za dobry.
-Kogo?- spytała, a jej oczy wytrzeszczyły się do granic możliwości, wyglądało to prześmiesznie ale to chyba nie jest odpowiedni czas na śmiechy.
-Nie udawaj, że nie słyszałaś - powiedziałam i spuściłam głowę w dół.
-Jak mogłaś przespać się z Uckerem przecież mówiłam Ci, że jest on zwykłym dziwkarzem !! -krzyczała jak opętana, nie spodziewałam się takiej reakcji nie po Any, było mi przykro tylko ona zawsze mnie rozumiała.
-Myślałam, że mogę Ci zaufać -powiedziałam, a do moich oczu zaczęły napływać łzy, czułam się bezradna i samotna, wtedy podeszła do mnie Any i przytuliła.
-Duluś przepraszam nie chciałam, to emocje po prostu nie lubię Uckera i działa on na mnie jak płachta na byka, naprawdę przepraszam - mówiła szczerze słyszałam to w jej głosie, uniosłam głowę i popatrzyłam w jej oczy.
-Any kupisz mi test? - spytałam niepewnie, chciałam już wiedzieć czy te objawy coś znaczą czy po prostu to jakiś wirus.
-No jasne, że tak zaraz wracam - powiedziała, wzięła torebkę i wyszła z mieszkania. Dopiero co Any opuściła dom, a ja już czułam się jakby nie było jej wieczność. Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji. Noszę chyba pod sercem małą istotkę, cząstkę mnie i Uckera. Jak ja mu to powiem, tak wiem sama sobie dodaje problemów, bo jeszcze nie wiem czy jestem w ciąży, ale obawy są wielkie. Dotknęłam się delikatnie w brzuch i przejechałam po nim, a na mojej twarzy zagościł blady uśmiech. Siedziałam ciągle w tym samym miejscu czekając, na powrót Any i w końcu się doczekałam. Dziewczyna wbiegła zdyszana i rzuciła mi test. Spojrzałam na niego niepewnie, w tym momencie odeszła mi chęć poznania prawdy, czy jestem w ciąży czy nie.  
-No zrób go - ponaglała mnie, dla niej było to proste każdy potrafi powiedzieć i zrób, ale ja wahałam się. W końcu po namyśle weszłam do łazienki i jeszcze tam chwilę się zastanawiałam. W końcu zrobiłam test. Odczekałam chwilę i pojawił się wynik.
-I jak?- spytała Anahi
-Nie, nie jestem w ciąży - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem, jednak mimo wszystko było mi przykro, gdy myślałam, że już na zawsze będę miała cząstkę Uckera przy sobie robiło mi się lepiej i świat nabierał barw, a to był tylko fałszywy alarm. Resztę dnia spędziłam z Any, opowiedziałam jej całe zajście pomiędzy mną, a Uckerem i tym co stało się z Juanem.
-Twoje życie przypomina brazylijską telenowele- no tak od czego są przyjaciele, ona to zawsze umie poprawić mi humor.
-Bardzo śmieszne - skwitowałam.
-Robi się późno, będę się zbierać- no tak Any pójdzie, a ja znów zostanę sama. Tak szczerze to przywykłam już do tego Juan ciągle w pracy, jedyną osobą która dotrzymywała mi towarzystwa był Ucker, ale nie chce już o nim myśleć. Pożegnałam przyjaciółkę i poszłam do kuchni. Wzięłam z niej lody i usiadłam na dużej wygodnej sofie. Włączyłam telewizor i jakiś badziewny film.  Oglądałam ze znudzeniem, jestem ciekawa co za dureń takie filmy nakręca. W pewnym momencie zamarłam, usłyszałam że ktoś wchodzi do domu, no tak geniusz Dul jestem sama w domu, jest późno, a ja nie zamknęłam drzwi. Wzięłam w rękę najbliższą rzecz, którą mogłabym zadać jakiś cios. Wyszłam ostrożnie na korytarz już miałam porządnie przylać napastnikowi, gdy zorientowałam się że to Ucker.
-Czy Ty chcesz żebym przedwcześnie umarła? - spytałam ironicznie trzymając się za serce, co jak co ale stracha mi napędził.
-To by wiele ułatwiło -odpowiedział obojętnie, minął mnie i po prostu wszedł sobie do kuchni.
-Jesteś idiotą, kretynem, debilem - chciałam dalej wymieniać jakim to jest durniem, gdy przerwał mi sam zainteresowany
-Skoro jestem taki zły to czemu mnie kochasz? - no takiej odpowiedzi najmniej się spodziewałam. Nic nie mówiąc wyszłam z kuchni i wróciłam do mojego wcześniejszego zajęcia, było dużo bardziej interesujące niż rozmowa z Uckerem. Doskonale wiedziałam, że nie odpuści tak łatwo i będzie chciał, żebym mu odpowiedziała, dlatego też udawałam nadzwyczaj zainteresowaną tym bezsensownym filmem. Nie myliłam się po 5 minutach w drzwiach od salonu stał ten idiota, morda cieszyła mu się jakby co najmniej wygrał w totka.
-No i czego się szczerzysz? Wyjdź stąd oglądam! -byłam złośliwa? O tak z pewnością, nie oszukujmy się na świecie nie ma nic gorszego niż zdenerwowana kobieta. Ja nie wiem czy on jest głuchy? Mówię mu wyjdź, a on siada ze mną na kanapie i jeszcze bezczelnie zabiera mi lody.
-Zostaw to moje !- krzyknęłam nie cierpię jak mi ktoś zabiera jedzenie!
-Oj nie denerwuj się kochanie zawsze możemy się podzielić -powiedział z tym swoim uśmieszkiem, ale zaraz, zaraz czy on powiedział kochanie?
-Ucker wezwać lekarza? - spytałam z przejęciem i dotknęłam jego czoła.
-Nie dziękuje, ale ucisz się bo oglądam - kto by pomyślał tego głupka zainteresował ten beznadziejny film.
-Mam do Ciebie pytanie- zaczęłam niepewnie, stwierdziłam że nie będzie drugiej takiej okazji, żeby porozmawiać z Uckerem na spokojnie.
-No mów tylko streszczaj się - powiedział nie odrywając wzroku od telewizora.
-Dlaczego - tu się na chwilę zawahałam - dlaczego nazwałeś mnie dziwką? - o brawo Dul błysnęłaś inteligencją.
-To były emocje, ale cóż nie oszukujmy się, że jesteś dość łatwą kobietą -bezczelny, co on sobie wyobraża.
-Ty chyba jesteś nie poważny ! Nie jestem łatwa i zrozum to w końcu ! - krzyknęłam podirytowana.
-No ale mam jeszcze jedno pytanie -od razu złagodniałam, chciałam żeby mi odpowiedział.
-No cóż, załóżmy że mam dziś dzień dobroci więc pytaj - odpowiedział i tym razem popatrzył na mnie.
-Czy Ty wtedy kiedy my no wiesz, czy Ty chciałeś mnie tylko zaciągnąć do łóżka czy może jednak coś do mnie czujesz? - spytałam nieśmiało i natychmiast wzrok spuściłam na swoje nogi.
-Dulce ja takich ja Ty mam na pęczki - zaśmiał się pod nosem. Po jego słowach poczułam się tak jakby ktoś dał mi w twarz. Ponownie ze mnie zakpił. Podszedł do mnie i objął, byłam lekko zdezorientowana, ale nic nie zrobiłam. Nachylił się i musnął moje usta i ponownie nic nie zrobiłam, pogłębiliśmy pocałunek, Ucker zaczął wkładać ręce pod moją bluzkę, a mi to wcale nie przeszkadzało. Myślałam, że ponownie do czegoś dojdzie, gdy Ucker odsunął się ode mnie i powiedzał.
-Widzisz mogę Cię mieć, gdy tylko tego chce- po tych słowach odszedł na górę, nucąc coś pod nosem. Pewnie znów bym płakała, jednak nie pozwoliły mi na to kolejne mdłości. Czułam się fatalnie i to nie tylko fizycznie. Sama nie wiedziałam co się ze mną dzieję, po długim czasie wymiotów, zasnęłam.

Rano obudził mnie denerwujący dźwięk mojego budzika, sama nie wiem po co go nastawiam skoro nie mam żadnych obowiązków. Wstałam leniwie i udałam się do łazienki. Standardowo wzięłam krótki prysznic i umyłam zęby. Ubrałam się w szorty i t-shirt. Zeszłam na dół i wyjęłam z lodówki mój standardowy zestaw śniadaniowy. Zajadałam się już jakiś czas, gdy Ucker wszedł do kuchni, od razu mój nie najgorszy humor się zepsuł. Wstałam z miejsca i odłożyłam naczynia do zmywarki, miałam już wychodzić, gdy ten debil wtrącił swoje 5 gr.
-A może jakieś dzień dobry kochanie?- on to ma tupet, nie dość że wyzywa mnie od dziwek to jeszcze z takimi tekstami wylatuje.
-Wypchaj się -parsknęłam, od wczorajszego wieczoru miałam nowe postanowienie. Być wredną dla Uckera!
-O jaka nie miła. Od kiego tak się mówi do osoby, którą się kocha - nie no tego było już za wiele, kpi ze mnie i z moich uczuć. Już miałam coś odpowiedzieć, gdy zakręciło mi się w głowie. Dalej nie pamiętam już kompletnie nic.

Obudziłam się w nie swoim łóżku, podpięta do jakiegoś pikającego urządzenie. Nie wiedziałam, gdzie jestem rozejrzałam się po pokoju, obok mnie na krześle siedział Ucker i patrzył z przerażeniem w oczach.
-Gdzie ja jestem ?
-W szpitalu, zemdlałaś - mówił patrząc ciągle na mnie. Czyli jednak mu zależy no bo gdyby tak nie było, to nie siedziałby tu przy mnie. Już miałam go pytać czy jestem na coś chora, gdy do sali wszedł lekarz. Ucker wstał z krzesła jak poparzony, popatrzył na lekarza i od razu spytał.
-Panie Doktorze co z nią? - cholera mówi tak jak by mnie tu nie było.
-Wszystko dobrze - odpowiedział miły mężczyzna z uśmiechem.
-To czemu zemdlała ? -halooo przecież ja mam język i sama umiem się pytać o siebie !
-To nic groźnego, osłabienie .........


No i jest ;) Matko jakoś teraz te rozdziały tak jakby piszą się same :D Sama nie wiem czemu, chyba wena wraca xD No cóż dla uściślenia dodam, że rozdział dla dzikiego napaleńca (tak tak chodzi o Pelasie).

sobota, 6 grudnia 2014

Zakazany Owoc - Rozdział 14

-Co tu się dzieję ? - spytał widocznie zły, wtedy wpadłam na świetny pomysł.
-Kochanie jak dobrze, że już wróciłeś -powiedziałam dławiąc się łzami, które ciągle spływały po moich policzkach. Szybko wyswobodziłam się z ramion zdezorientowanego Uckera. Podbiegłam do Juana i kurczowo się w niego wtuliłam. On był nie mniej zdziwiony. 
-Co się stało? - spytał tuląc mnie do siebie, no Dul raz kozie śmierć musisz to zrobić.
-Bo Ucker, on on...- udawałam, grałam jak z nut tylko po to, żeby wyszło jak najbardziej realnie.
-Co Ucker? - dopytywał, widziałam że jest już nieźle podirytowany czekaniem na odpowiedź.
-No właśnie co ja?- no i on się odezwał, gdy usłyszałam jego głos to na chwilę się zawahałam, czy na pewno dobrze robię, jednak moja miłość, niespełniona miłość i chęć zemsty za nie odwzajemnione uczucia była silniejsza. 
-On chciał mnie zgwałcić - powiedziałam i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem, słyszałam tylko coraz szybszy oddech Juana, który musiał być spowodowany jego zdenerwowaniem. 
-Ty chyba sobie żartujesz?- wiedziałam, że będzie się wypierał dlatego ponownie wybełkotałam.
-Odkąd wyjechałeś był dla mnie całkiem miły i dziś pocałował mnie w kuchni, uciekłam do naszej sypialni i on tu wszedł próbowałam się bronić, dlatego jest tu taki bałagan ale on był silniejszy, gdyby nie Ty to nie wiem co by się teraz ze mną działo -mówiłam, a z moich policzków płynęło coraz więcej łez. W pewnym momencie Juan mnie puścił i rzucił się na Uckera, dziko go okładał. Z jednej strony było mi go szkoda, ale z drugiej zasłużył sobie. Nikt nie będzie bawił się moimi uczuciami. 
-Nic jej nie zrobiłem, to zwykła dziwka, a zwala na innych -powiedział Ucker, zabolało mnie to strasznie. Jak by nie patrzeć w pewnym sensie jego zdanie na mój temat strasznie się dla mnie liczyło, a on? Uważa mnie za zwykłą puszczalską. Tymi słowami chyba, a nawet na pewno jeszcze bardziej rozwścieczył Juana. Bili się już nie na żarty, w końcu to Ucker był górą i zadał Juanowi parę ciosów. Stwierdziłam, że muszę ich rozdzielić, tak też zrobiłam. Po jakiś 5 minutach oboje panowie stali po różnych stronach pokoju, a ja lekko tuliłam Juana tak aby znów nie rzucił się na Uckera. Nie sądziłam, że z jednego kłamstewka wyjdzie taka burza. 
-Ucker idź do siebie- powiedziałam i zmroziłam go spojrzeniem, już miał się odezwać, gdy tylko machnął ręką i wyszedł. Zostałam ze złym Juanem sama spojrzałam mu w oczy, widziałam w nich troskę o mnie, czasem żałowałam, że po prostu nie odwzajemniam jego uczucia, wtedy wszytko było by łatwiejsze. 
-On musi się stąd wyprowadzić - stwierdził zdenerwowany Juan, nie spodobał mi się jego pomysł, w sumie wolałam, żeby Ucker tu został wtedy mogłabym chociaż na niego patrzeć.
-Nie niech zostanie - powiedziałam ledwo słyszalnie.
-Jak Ty możesz mówić coś takiego po tym co on Ci zrobił, a przynajmniej chciał zrobić?- podniósł głos, pierwszy raz od dawna. 
-Jesteście przyjaciółmi i nie chce, żebyście się kłócili i to przeze mnie ja sobie jakoś wyjaśnię z Uckerem te sprawę - mówiłam to z trudem,wielkim trudem. Ciężko przekonać kogoś do miłości, a ja tak bardzo chciałam, żeby on odwzajemnił moje uczucia. 
-Jesteś tego pewna?
-Tak przecież nie możesz go tak po prostu wyrzucić no idź do niego wyjaśnijcie sobie wszystko. - powiedziałam i uśmiechnęłam się blado. Juan złożył na moich ustach krótki pocałunek i wyszedł, byłam z jednej strony zła i szczęśliwa. Zła bo Ucker igra ze mną, a szczęśliwa, że mimo wszystko zostanie u nas jeszcze. Sama nie wiem czemu przecież powinnam powiedzieć Juanowi, żeby wyrzucił go na zbity pysk, ale nie chciałam żeby cierpiał. Tak jak już wspominałam moja głupia miłość ponownie bierze górę. Ogarnęłam się trochę i zabrałam się za posprzątanie w pokoju, nim się obejrzałam była godzina 16, a Juan dalej nie wrócił od Uckera. Zaczęłam się denerwować były 2 możliwości albo się pozabijali, albo upili do nieprzytomności. Musiałam to sprawdzić więc poszłam do pokoju Uckera i otworzyłam drzwi, oczywiście nie pukałam ja nigdy nie pukam. Weszłam i zastałam tak Uckera, który siedział na łóżku i przyglądał się uważnie swojej rozciętej wardze w lusterku. 
-Jest Juan?- spytałam nie pewnie.
-U siebie w biurze- odpowiedział obojętnie, matko jak ja nie lubię tego tonu. 
-Pogodziliście się ?- spytałam, ach ja i te moje trafne pytania. 
-Tak, a teraz jak możesz to wyjdź bo zaraz powiesz, że tym razem Cię rozbieram wzrokiem albo molestuje, znając twoje możliwości możesz wymyślić wiele. 
-Kretyn - podsumowałam i wyszłam z trzaskiem drzwi, to ja tu się zastanawiam czy na pewno dobrze się czuję, czy nic mu nie jest, a on co ? No zwykły pospolity cham! Teraz udałam się do gabinetu mojego małżonka, nie lubiłam tam przebywać, dlatego nie siedziałam tam zbyt często. 
-Jak się czujesz?- spytałam wchodząc
-Dobrze - urwał krótko i zaczął podpisywać jakieś dokumenty.
-Pogodziłeś się z Uckerem? - spytałam mimo, że doskonale znałam odpowiedzieć.
-Tak, ale nigdy nie wybaczę mu tego co chciał Ci zrobić - powiedział i spojrzał prosto w moje brązowe oczy. Blado się uśmiechnęłam, tak dla pozoru. I znów Juan robi to samo podszedł do mnie i objął.
-Jesteś moją żoną, dlatego jesteś i będziesz tylko moja - powiedział pewny siebie, po jego słowach, aż się we mnie zagotowało, jednak cóż nie mogłam nic zrobić tylko się uśmiechnęłam. I wtedy on wpił się zachłannie w moje usta. Zaczął ciągle pogłębiać pocałunek. Po chwili całował moją szyję i jeździł rękoma po  całym moim ciele, a ja stałam jak kłoda i na wszystko pozwalałam. Zorientowałam się dopiero co się dzieję, gdy leżałam w samej bieliźnie na jego kanapie w biurze, a on rozpinał mój biustonosz, ale i tak nic nie zrobiłam. No bo do cholery jasnej on był moim mężem, co ja mogłam zrobić ile mogę odwodzić od tego momentu? Wcześniej czy później i tak by to się stało, czułam na sobie jego okropne pocałunki i dotyk, nie było mi tak dobrze jak wcześniejszej nocy. 
-Masz zabezpieczenie? - tylko tyle zdołałam powiedzieć, a on tylko pokiwał twierdząco głową. Nim się obejrzałam, Juan wszedł we mnie. Nie był tak czuły i delikatny jak Ucker, był wręcz obleśny, nie mogłam znieść jego dotyku, do moich oczu zaczęły napływać łzy, które szybko otarłam. Swoją drogą Juan był jakby to delikatnie powiedzieć, krótkodystansowcem nasz stosunek trwał może z 5, góra 10 minut. Po wszystkim leżeliśmy na tej diabolicznej kanapie, ja leżałam na jego klatce piersiowej, zupełnie tak samo jak wcześniej z Uckerem. Ale była mała różnica to co się działo teraz wcale nie sprawiało mi żadnej przyjemności. 
-Byłaś cudowna kochanie, tyle czasu czekałem na tę chwilę- mówił szczęśliwy, wiedziałam że było to dla niego ważne, jednak ja osobiście tej chwili nie mam zamiaru wspominać, no chyba, że w najgorszych koszmarach. 
-Cieszę się- ach ta moja głęboka odpowiedź, po niej wstałam i szczelnie okryłam się kocem. 
-Wstydzisz się mnie? - spytał, w tym problem nie tylko się go wstydziłam, nie chciałam, żeby patrzył na moje ciało.
-Nie po prostu strasznie mi zimno - mówiłam, po czym wyszłam okręcona w ten koc. Szłam korytarzem już do sypialni, gdy natknęłam się na Uckera, spojrzał na mnie od góry do dołu i pokręcił tylko głową, tak jak by nie dowierzał w to co widzi. 
-Nie patrz się tak- powiedziałam ze spuszczoną głową, sama nie wiem czemu, ale nie mogłam spojrzeć mu w oczy. 
-Kocham Cię tak? A mówiłaś, że to ja jestem kretynem.
-Mam czekać jak nagle poczujesz coś do mnie, albo jak znowu będziesz chciał się zabawić i będę pod ręką, jak by nie było mam męża - musiałam się jakoś bronić,a to był chyba odpowiedni sposób, a bynajmniej tak uważałam. 
-Jesteś żałosna i w dodatku łatwa- powiedział i odszedł. A ja stałam i wpatrywałam się w miejsce, w którym przed chwilą stał. Jaki on ma tupet, nigdy nikt mnie tak nie upokorzył. 


2 tygodnie później... 
-Ucker posprzątaj ten syf co zostawiłeś - krzyczałam zirytowana, miał mieszkać tylko miesiąc ale ten jego durny remont ciągle się przedłuża. Nie pasuje mi to, że tak długo tu jest, bo z dnia na dzień coraz bardziej go kocham. Sytuacja między nami zrobiła się bardzo napięta, jest coraz gorzej kłócimy się, żyjemy jednym słowem jak pies z kotem. Ostatni rozejm mieliśmy tydzień temu, jak Juanowi przedłużyło się spotkanie biznesowe, była burza, a ja jej się tak cholernie boję, wtedy siedziałam wtulona w ramiona Uckera przez cały wieczór. Jednak co dobre szybko się kończy i tak też było z tamtym dniem skończył się i wszystko prysnęło jak bańka mydlana. Wróciła szara rzeczywistość, z rozmyśleń wyrwał mnie ten bałwan.
-Sama to posprzątaj ja wychodzę -powiedział i oczywiście wyszedł, no i  ponownie utwierdza mnie w przekonaniu, że jest zwykłą świnią. Zostałam sama w domu, tak Juan w pracy, on sobie wyszedł, dobrze że chociaż Anahi mnie odwiedzi dziś. Posprzątałam ten jego bałagan i zadzwonił dzwonek. Przyszła moja kochana przyjaciółka, nie mówiłam jej jeszcze o tym co zaszło między mną, a Uckerem nikt o tym nie wiedział, no chyba że ten pacan się tym szczyci. Siedziałam i rozmawiałam z Anahi. 
-Jak układa Ci się z Ponchem? - spytałam pewna entuzjazmu.
-On jest cudowny jestem pewna, że będziemy razem już do końca życia, a jak tam Ty i Juan, a może powinnam się spytać jak tam Ty i Ucker? - o matko skąd ona wytrzasnęła te pytanie, przecież nikt o tym nie wiedział,
-Jak to ja i Ucker? 
-Dulce znam Cię za dobrze i widzę, że coś jest nie tak- no i pięknie trafiła w dziesiątkę, nie wiedziałam co jej odpowiedzieć wzięłam łyka kawy i kęs ciasta. Długo nie musiałam czekać, jak mnie zemdliło, sama nie wiem czemu ostatnio zdarza mi się to coraz częściej, gdy wstaję rano albo zjem coś. Ciągle mi niedobrze. Wstałam i pobiegłam do łazienki, gdy wymiotowałam słyszałam głos Any za drzwiami. 
-Dulce wszystko dobrze?- nie odpowiedziałam, no bo jak skoro zwracałam wszystko co tylko dziś jadłam bądź piłam. Po jakiś 2-3 minutach wyszłam z łazienki cała blada, nie czułam się dobrze. 
-Nic nie jest dobrze - powiedziałam przerażona. 
-Co się dzieję? 
-Any ja chyba jestem w ciąży - powiedziałam załamana tym co się mogło stać, gdyby była to prawda. 
-To cudownie -powiedziała uradowana blondynka, czy ona niczego nie rozumie to może zniszczyć mi życie. 
-Nie Ty nic nie rozumiesz, to katastrofa, na pewno nie prawda, to nie może być prawda musimy kupić test iść do ginekologa cokolwiek, żeby pozbyć się tej cholernej niepewności - krzyczałam jak opętana, a Any patrzyła na mnie zdziwiona. 
-Dobra pójdę spokojnie tylko dlaczego Ty się tak denerwujesz? 
-Powiem Ci coś ale obiecaj, że nikomu ani słowa
-Jasne przecież się przyjaźnimy. 
-To dziecko o ile w ogóle istnieję nie jest Juana - powiedziałam i spuściłam głowę w dół. 
-Jak to jesteś tego pewna? Ja nie jego to kogo ? - spytała zdziwiona, a zarazem trochę podirytowana, musiałam jej powiedzieć kogo może być, w końcu jest jedyną osobą, której mogę wszystko powiedzieć zawsze mnie wspiera. 
-Ono jest ..........


Jest !! Trochę dłuższy nawet, oczywiście rozdział dla mojego erotomana (Pelasiu)  :) 
Korzystając z okazji. Chce złożyć najlepsze i najszczersze życzenia Dulce. 

Dulce !!
W dniu twoich urodzin pragnę życzyć Ci wszystkiego co najlepsze, żebyś zawsze była taka jaka jesteś, żebyś przenigdy się nie zmieniała. Stałaś się dla mnie kimś więcej niż tylko idolką bądź kolejną artystką, jesteś dla mnie wzorem i osobą, która zawsze pomaga mi w problemach. Kocham twoje piosenki i poematy, rolę Roberty w Zbuntowanych po prostu ubóstwiam. Jestem pewna, że jesteś moją idolką na całe życie. Nauczyłaś mnie razem z RBD prawdziwego życia i tego, że trzeba za wszelką cenę walczyć o swoje marzenia, nie można się poddawać i mimo wszystkich przeciwności iść przez życie z podniesioną głową. Twoja piosenka No Pares stała się dla mnie jak drogowskaz. Jesteś dla mnie jak członek rodziny i bardzo Cię kocham, nie wyobrażam sobie życia bez twoich piosenek i bez twojej osoby. Jesteś razem z RBD moją motywacją na życie. Od razu to Ty najbardziej przypadłaś mi do gustu. Mam nadzieję, że przez długie lata będziemy mogli podziwiać Cię na scenie. Jedynym słowem jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu i mimo, że nie znam Cię osobiście to bardzo, ale to bardzo Cię Kocham. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego. Dulcete Para Siempre <3 
 

czwartek, 4 grudnia 2014

Zakazany Owoc - Rozdział 13

-To może mi wytłumaczysz - spytałam nerwowo
-To był tylko seks nic więcej rozumiesz- nie wierzyłam w to co przed chwilą usłyszałam, jeszcze parę godzin temu byłam pewna, że on coś do mnie czuję. Widziałam to w jego oczach, a teraz zadał mi cios prosto w serce.
-Czyli to wszystko nic dla Ciebie nie znaczyło?-spytałam, a do moich oczu zaczęły napływać łzy, miałam cichą nadzieję, że za chwilę usłyszę -To był żart.
-Od początku mówiłem, że mnie pociągasz nie deklarowałem Ci żadnych uczuć, dla mnie była to tylko zabawa -powiedział to prosto w moje oczy, jego słowa były dla mnie za silne, po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Ucker mnie przytulił jednak szybko wyrwałam się, dałam mu z całej siły w twarz.
-Wyjdź- powiedziałam cicho
-Przecież to nie moja wina, że się zakochałaś, nie prosiłem Cię o to- powiedział cicho, ale doskonale to usłyszałam.
-Wynoś się !! - krzyknęłam tak, że zapewne gdyby były otwarte okna, usłyszałoby mnie z pół ulicy.
-No i dobra- wyszedł, tak po prostu wyszedł. Byłam wściekła, ale bardziej załamana. Nie mogłam uwierzyć, nie chciałam. To co stało się w nocy, był magiczne ale tylko dla mnie, to ja pokładałam w Uckerze nadzieję na normalne szczęśliwe życie, a on zrujnował wszystko w przeciągu sekundy. Czułam się upokorzona. Siedziałam zalana łzami, ciągle w tym samym miejscu. Dlaczego jestem taka głupia? Już raz przechodziłam przez taką sytuację i ledwo się podniosłam, tak to jest moje wada wrodzona, gdy już kogoś pokocham to w takim stopniu, że jestem za niego gotowa oddać życie, znoszę wszystkie upokorzenia, tylko dla tej głupiej miłości. Siedziałam tak około 3 godzin, a ból ten psychiczny wcale nie uchodził, a wręcz narastał. Mój organizm domagał się jedzenia i picia, więc wstałam i pozbierałam moje ciuchy i bieliznę z podłogi. Weszłam do łazienki, za wszelką cenę chciałam zmyć z siebie jego zapach, ten prze boski zapach. Po dość długo trwającym prysznicu, wyszłam spięłam włosy w jakiś niedbały nieład, założyłam pierwsze lepsze ciuchy i zeszłam na dół. W duchu modliłam się tylko, żeby nie spotkać Uckera, tego bym nie zniosła.Weszłam do kuchni, była pusta na szczęście. Wyjęłam z lodówki żółty ser i sok. Zrobiłam kanapki i włożyłam je do piekarnika. Czekałam jak tylko przypiecze się ser. Po 2 minutach wzięłam jakąś szmatkę, żeby wyjąć zapiekanki. Położyłam je na stole i wzięłam sok. Usiadłam i jadłam już 2 kanapkę, gdy do kuchni wszedł Ucker, wyglądał jak zawsze pociągającą, jednak tym razem na jego widok kawałek kanapki stanął mi w gardle. Chciałam jak najszybciej wyjść z kuchni. Złapałam szklankę i talerz, no właśnie to był mój błąd, przecież wyjęłam go dopiero z piekarnika. Szybciej niż podniosłam talerz, opuściłam go, rozbił się na milion malutkich cząsteczek, a ja stałam z poparzoną ręką i wpatrywałam się w podłogę. W przeciągu paru sekund podbiegł do mnie Ucker, który złapał mnie za rękę i dokładnie ją opatrzył. Przytulił mnie do siebie, a ja znów nic nie zrobiłam, dopiero jak przyciągnął mnie mocniej do siebie i chciał pocałować, ponownie dałam mu w twarz. 
-Nigdy więcej tego nie rób -powiedziałam, a w moich oczach pojawiły się łzy, jednak nie chciałam znów płakać przy nim. 
-Nie rozumiem o co Ci znowu chodzi, przecież to zwykły całus -stwierdził lekko poddenerwowany.
-Jak chcesz łatwych Panienek to dzwoń sobie po swoich dziwkach, a nie przychodzisz do mnie- powiedziałam poddenerwowana. 
-Po co mam dzwonić po dziwkach skoro Ty jesteś pod ręką - powiedział i zadał mi kolejny ból psychiczny, nie mogłam znieść już jego upokorzeń. Ponownie uderzyłam go w twarz i wyrwałam się z jego uścisku. Pobiegłam do mojej sypialni, zaczęłam w niej wszystko rozrzucać, zdemolowałam całe łóżko. Zaczęłam wyrzucać wszystko z szafek, wpadłam w jakiś dziki szał. Chyba Ucker domyślił się, że jestem nieźle zdenerwowana bo wpadł do mojego pokoju i szybko złapał mnie za ręce. Chciał mnie obezwładnić, czy jak to tam się nazywa. Jednak nie dawałam się zbyt łatwo. W końcu i moje siły opadały, a złość przechodziło i z powrotem przechodziła w te durną miłość do tego idioty. Spojrzałam na niego i wycedziłam przez zęby. 
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo zrujnowałeś mi życie -i ponownie wybuchnęłam płaczem, przecież już miałam nie płakać, nie przy nim. 
-Sama sobie je zrujnowałaś, powtarzam, że nie kazałem Ci się we mnie zakochiwać -powiedział Ucker i znów to robi. Dzisiejszego dnia to już chyba 10 raz mnie upokarza. 
-Wyjdź stąd, wynoś się - krzyczałam jak opętana i wtedy w progu drzwi zjawił się mój mąż patrzył na całą sytuacje zdziwiony. Nie dziwię mu się ja cała zapłakana w nieładzie, pokój cały rozwalony i Ucker, który kurczowo przyciąga mnie do siebie. 
-Co tu się dzieję !? - spytał widocznie zły, wtedy wpadłam na świetny pomysł. 

Tak, tak, tak wiem, że pisałam, iż najwcześniej będzie w sobotę, ale Pelasia tak truje, że dla świętego spokoju dodaje dziś xd Ale tak poważnie to kolejny najwcześniej w SOBOTĘ! słyszysz Natalko ? I specjalnie dla Ciebie kończę  w takim momencie :) A no i taki krótki bo Natala chciała koniecznie dziś xd

środa, 3 grudnia 2014

Zakazany Owoc - Rozdział 12

-To może ja lepiej już pójdę - powiedziałam i odeszłam w stronę swojego pokoju, tak strasznie chciałam zostać z nim, byłam gotowa spędzić z nim dzisiejszą noc i to bez żadnych głupich gier. Jednak on chyba tego nie chciał, no w sumie co mu się dziwić on ma więcej partnerek niż prostytutka klientów. Weszłam do pokoju i runęłam jak kłoda na łóżko. Wiedziałam, że nie mogę iść spać ubrana w tych ciuchach i z makijażem, dlatego długo nie zastanawiając się poszłam wziąć długą kąpiel. Musiałam choć na chwilę ostudzić swoje myśli i ciało. Leżałam tak już z dobre 40 minut, woda zaczęła robić się zimna, więc postanowiłam już wyjść. Osuszyłam się dokładnie ręcznikiem, a mokre włosy swobodnie leżały na moich ramionach. Otuliłam się w ciepły puchaty szlafrok i wyszłam ubrać się. No cóż muszę przyznać, że dziś było bardzo ciepło więc założyłam tylko bieliznę i lekką koszulę.

Leżałam w łóżku, nie mogłam zasnąć ciągle przekręcałam się z boku na bok, a moją głowę zatracała jedna osoba, chyba wiadomo, że chodzi tu o Uckera. Nie wiem co ten chłopak ma w sobie, że aż tak zawrócił mi w głowię, przecież to zawsze ja byłam górą, to ja manipulowałam mężczyznami i to oni zabiegali o mnie. Wiedziałam, że to nie jest zwykły pociąg fizyczny ja, ja się chyba zakochałam. Pewnie dalej snułabym swoje jakże trafne przemyślenia, gdyby nie fakt, że ktoś nachalnie wtargnął do mojego pokoju. Podniosłam się szybko do pozycji siedzącej i spytałam.
-A pukać to nie nauczyli? Czego tu chcesz ? -musiałam być wredna w stosunku do niego, nie wiem czemu po prostu. 
-Możesz taka nie być ? -spytał, no jasne ja muszę być zawsze miła dla niego, a on tylko wtedy kiedy ma na to ochotę. 
-Nie nie mogę, jeśli tylko po to tu przyszedłeś to już możesz wyjść - krzyknęłam i pokazałam mu drzwi. 
-Nie przyszedłem tu po to, żeby się z Tobą pokłócić - powiedział co nie powiem, że było dla mnie mały zdziwieniem. Wtedy zobaczyłam jak mierzy mnie od góry do dołu, pewnie dlatego, że podniosłam się z łóżka i stałam przed nim, chciałam go wyrzucić. 
-Mi wydaję się inaczej, a teraz mógłbyś już...- no i najwidoczniej nie dane mi było skończyć tego co chciałam, moje usta zostały zamknięte ustami Uckera? Tak właśnie, zdziwiło mnie to no bo przecież. Nie ja już nic z tego nie rozumiem, ale wracając do tego co się teraz działo, stałam i oddawałam każdy pocałunek tego bałwana. Moje ręce wisiały bezwładnie, za to jego jedna przyciągała mnie coraz bardziej do siebie, a drugą trzymał mój pośladek. W końcu Ucker oderwał się od moich ust i spojrzał mi w oczy mówiąc.
-Na to miałem ochotę cały wieczór -stwierdził z lekkim uśmiechem i już miał odejść, był przy drzwiach, ale nie mogłam, nie chciałam dać mu tak po prostu wyjść, nie teraz. 
-Ja też miałam na to ochotę, nawet nie wiesz jak wielką - powiedziałam i zatopiłam się w jego ustach, tym razem moje ręce wędrowały po torsie Uckera, był bez koszulki co dodatkowo na mnie działało. On też pozwalał sobie na coraz śmielsze ruchy, jedną rękę trzymał na udzie, drugą gdzieś na pośladku. W końcu oderwał się od moich ust i zaczął całować moją szyje. Wiedziałam, co stanie się za chwilę. Nie wiem jakim cudem, ale chwilę później znaleźliśmy się przy łóżku. Ucker lekko mnie na nie pchnął, a ja przyglądałam się dokładnie każdemu ruchowi wykonywanemu przez niego. Leżałam bezwładnie, a on usiadł na mnie okrakiem. Nie przeszkadzało mi to, a wręcz przeciwnie. Dodatkowo mnie nakręcało. Szybko pozbyłam się spodenek Christophera, a on koszulki którą miałam na sobie. Zostałam w samej bieliźnie, z resztą on także. Spojrzał mi w oczy tak jakby szukał w nich pozwolenia, na to co miał zamiar zrobić za chwilę, lekko się uśmiechnęłam co dodało mu pewności siebie. Delikatnie wsunął jedną rękę pod moje plecy, skierował ją dokładnie na miejsce zapięcia od stanika. Poczułam tylko rozluźniającą się górę od mojej bielizny, a już po chwili leżała gdzieś obok rzucona. Jak by nie było leżałam już półnaga przed Uckerem i wcale mnie to nie krępowało. Teraz już jedna ręka Christophera pieściła moje nagie piersi, a druga nadal spoczywała na udzie. Muszę przyznać, że dawał mi on nieziemską rozkosz. Nasze usta oderwały się od siebie i teraz bawił się on moimi piersiami nie tylko rękoma, ale także i ustami. Wydawałam z siebie ciche jęki, co jeszcze bardziej nakręcało Uckera. W końcu znów powrócił do moich ust i nie odrywając się od nich, rękę skierował ku dolnej partii mojej bielizny. Gdy położył rękę na moich majtkach, przez chwilę miałam wątpliwości, jednak szybciej zniknęły niż się pojawiły. Czułam jak delikatnie zsuwa je z moich bioder. Tak wtedy już leżałam całkowicie roznegliżowana przed Uckerem. Zdziwił mnie fakt, że mimo wszystko patrzył on mi głęboko w oczy i całował tak czule. Teraz już obie ręce Uckera miały zajęcie, jedna nadal zatrzymana na moich piersiach delikatnie je pieściła, a drugą przygotowywał moją dolną partię ciała do stosunku, delikatnie wszedł we mnie najpierw swoimi palcami, jednak po chwili zdjął bokserki i stało się to na co miałam ochotę odkąd tylko go poznałam. Wszedł we mnie szybkim energicznym ruchem, z każdą sekundą było mi coraz to lepiej. Jeszcze żaden z moich kochanków nie dawał mi tyle rozkoszy co Ucker. Może to dlatego, że Ucker był pierwszym, którego pokochałam? Sama nie wiem, ale to nie czas na takie rozważania, wiedziałam, że muszę napawać się chwilą, w której aktualnie jestem. Christopher był taki delikatny, a zarazem stanowczy, ciągle tylko wzdychałam, nie mogłam się opanować, z resztą on też nie co chwila cicho pojękiwał do moich ust. Nasz stosunek trwał hmm sama nie wiem ile, ale po długim czasie oboje poczuliśmy się spełnieni, nasze oddechy powoli wracały do normy, a my z szerokimi uśmiechami leżeliśmy na łóżku w sypialni mojej i mojego ,,męża". Jedyne co pamiętam z tej nocy to fakt, że zasnęłam wtulona w ciepłe męskie ramiona Uckera. 
Ranek niestety nastał szybciej niż tego chciałam, przebudziłam się wtulona oczywiście w ramiona Uckera, leżałam oparta o jego nagi tors, który rozświetlały wpadające przez okno promienie słoneczne. Było mi tak dobrze, wczoraj tylko utwierdziłam się co do uczuć, którymi darzę Uckera. Nie chciałam wstawać, więc stwierdziłam, że tym razem poczekam jak wstanie też i mój towarzysz, a w sumie teraz mogę nazwać go kochankiem. Leżałam i rozmyślałam, w sumie nawet byłam pewna, że chyba i on czuję do mnie coś więcej, przecież nie przychodził by to i nie spędziłby tej nocy ze mną tylko dlatego, że mu się nudziło prawda? Gdzieś moja podświadomość układała sobie obrazek idealnej rodziny ja, Ucker i mała dziewczynka, która byłaby największym skarbem w moim życiu. Z moich przemyśleń wyrwał mnie słodki buziak, którego dostałam oczywiście od Uckera. 
-Dzień dobry - powiedział, a na jego ustach zagościł przesłodki uśmiech. 
-Witam - odpowiedziałam również z uśmiechem i ponownie ułożyłam głowę na jego torsie, nie miałam ochoty wstawać. 
-Byłaś cudowna- wow taki komplement od Pana flirciarza no nie wierzę. 
-Ty również - urwałam krótki i jeździłam swoim palcem po jego klatce piersiowej, zataczając na niej różne wzory. 
-Ucker co teraz będzie? - musiałam zadać to pytanie, strasznie nurtowało mnie co odpowie mi Ucker.
-Jak to co? Nie rozumiem ? - jaki on jest mało domyślny wszystko trzeba tłumaczyć mój jak małemu dziecku, no cóż taki jego urok. 
-No wiesz z nami ja Cię kocham i pewnie za nie długo będę musiała złożyć papiery rozwodowe, no wiesz żeby uwolnić się prawnie od Juana - stwierdziłam z mały uśmiechem nie odrywając się od jego ciała, to było cudowne słyszałam bicie jego serca, niby taka mała rzecz, a jak bardzo może być miła.
-Ejeje stop - powiedział i odepchnął mnie lekko od siebie, spojrzałam na niego zdziwiony wzrokiem nie rozumiałam o co mu chodzi.
-Co się stało?
-My się chyba źle zrozumieliśmy. 

-To może mi wytłumaczysz- spytałam nerwowo
-....

Dobra jest i kolejny, ale już kolejny nie wcześniej jak w sobotę i to też tylko ze względu na urodziny Dulce <3 Masz Napaleńcu (czyt. Pelasia) hahaha

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Zakazany Owoc - Rozdział 11

Obudziłam się rano w bardzo dobrym humorze, co nie zdarzało mi się za często odkąd wyszłam za mąż. Zapewne mój humor wywołał mężczyzna obok, którego się obudziłam oczywiście mowa o Uckerze. Leżeliśmy w dość dwuznacznej pozycji, ja na jego torsie, swoją drogą dlaczego nie miał on koszulki? Dokładnie pamiętam, że gdy zasypiałam Ucker był w pełni ubrany. No ale wracając do naszej pozycji, zaskoczyła mnie Ucker jedną ręką mnie obejmował. a drugą trzymał mnie za pośladek. On nawet przez sen jest zboczony. Nie chciałam już robić awantury od samego rana, dlatego też delikatnie wyswobodziłam się z objęć tego erotomana i stwierdziłam, że zrobię coś miłego, ale za nim musiałam się troszeczkę ogarnąć. Przede wszystkim przebrać i wziąć szybki prysznic. Poszłam do łazienki wzięłam ten prysznic i zastanawiałam się w co by tu ubrać. Spodobało mi się, gdy Ucker patrzy na mnie tym swoim wzrokiem, był on wtedy taki pociągający, widziałam że chce się na mnie rzucić ale nie może. Dlatego przez najbliższe dni mam zamiar robić mu na złość i ubierać się niezwykle seksownie. Na dzisiejszy dzień wybrałam śliczną kreację. Oczywiście całość dopełniała idealna fryzura i dokładny makijaż.
Wygląd Dulce (nie zwracając uwagi na kolor włosów) :
Wyszłam z pokoju, Ucker musiał chyba naprawdę twardo spać, bo nie słyszał nawet jak chodziłam po kuchni w szpilkach. A no właśnie, dzisiejszą dobrą rzeczą zrobioną przeze mnie jest śniadanie dla mnie i Uckera. Co prawda gotowanie nie wychodzi mi najlepiej, ale czego się nie robi dla, no właśnie dla kogo ja się właściwie tak poświęcam. Wracając do robienia śniadania, postanowiłam przygotować kanapki tak wiem oryginalnie, ale nie stać mnie na nic więcej, może kiedyś wezmę jakiś mini kurs gotowania. No więc zrobiłam te cholerne kanapki przy czym zbiłam talerz, matko jaka ja niezdarna, ale to nie koniec moich kulinarnych porażek przy okazji lekko rozcięłam sobie palec, krojąc warzywa. Po godzinie męczarni na stole stał talerz pełen kolorowych kanapek, herbata i sok. No oczywiście w moim wykonaniu wszystko wygląda cudownie, teraz pozostało mi tylko czekać jak wstanie ten idiota. Siedzę w kuchni już dobre 15 minut, a ten dalej śpi, obiecuję że jeśli nie wstanie za 10 minut to własnoręcznie zrzucę go z tego łóżka i siłą doprowadzę do kuchni. Siedzę i czekam, matko jakie to nudne. Chyba wstał ! Tak na pewno wstał, słyszę jak się człapie do kuchni, a to będzie zdziwiony.
-A to co?- spodziewałam się takiej reakcji, no w końcu ja wredna Dul przygotowałam coś dla niego z własnej nieprzymuszonej woli.
-Śniadanko- powiedziałam i słodko się uśmiechnęłam
-Czy ja jeszcze śpię, albo wiem mam halucynacje - stwierdził, no pewnie bym się obraziła ale sama sobie dziwię się, że zrobiłam te śniadanie więc puszczę te uwagę mimo uszu.
-To co soku czy herbaty ? - spytałam, a z mojej twarzy nadal nie schodził uśmiech, a Ucker? Stał jak wmurowany w tym samym miejscu i przyglądał mi się uważnie.
-Duli czy wszystko w porządku?- spytał ciągle stojąc w tym samym miejscu, wtedy wstałam z miejsca i co? Od razu poczułam na sobie wzrok Uckera, a dokładniej kierował go wprost na moje nogi.
-Ty robisz to celowo - wyjąkał.
-Nie rozumiem o co Ci chodzi - powiedziałam i zbliżyłam się do niego, dokładnie o to chodzi mam nad nim przewagę cóż Uckerek ma słabość do mnie.
-Ty doskonale wiesz o co mi chodzi - powiedział i głośno przełknął ślinę.
-Naprawdę nie wiem wytłumacz mi- powiedziałam wprost do jego ust i złapałam go za rękę.
-Odkąd wyjechał Juan ubierasz się tak, że na twój widok wszystko się we mnie gotuje, to chyba wystarczy- tak! wiedziałam, że Ucker to erotoman ale że aż taki? Wystarczy założyć krótką sukienkę, a on głupieje.
-Nie myśl, że to dla Ciebie. Kupiłam te ciuchy po to, żeby je nosić misiaczku, a teraz chodź napijesz się soku, ostudzisz trochę ten swój zapał. - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę. Siedzieliśmy przy stole ja zajadałam się kanapkami, muszę przyznać, że wyszły mi przednie. A Ucker pił chyba już 3 szklankę soku. Mojego ulubionego soku! Dobrze, że mam dziś dzień dobroci, bo normalnie bym go już chyba zabiła. Siedzieliśmy w ciszy jednak oczywiście mój ukochany gaduła musiał ją przerwać.
-Pamiętasz, że idziemy dziś na kolację ?- ciężko zapomnieć.
-Spokojnie pamiętam - powiedziałam i wzięłam kolejnego gryza kanapki.
-Jak Ty dużo jesz- jakie Ucker ma trafne uwagi, lubię jeść i nic mu do tego .
-Lubię jeść - burknęłam z pełnymi ustami.
-Ciekawe, nie widać po tobie - uu czy to był dyskretny komplement.
Reszta śniadania minęła w dość spokojnej, a nawet miłej atmosferze. Ucker zaproponował, że posprząta, bardzo dobrze nie cierpię sprzątać. Nie wiem jakim cudem ale śniadanie skończyliśmy jeść o godzinie 14. Tak to raczej podchodziło pod obiad. No więc siedziałam w pokoju i główkowałam jak by tu się ubrać na kolację z Uckerem. Jedyne czego byłam pewna to fakt, że musi być nieziemsko i seksownie. Otworzyłam moją dużą garderobę i wyjmowałam kolejne ciuchy. W końcu w moje ręce wpadła krótka czarna sukienka, nie miała żadnych zdobień, ale była niezwykła, miała w sobie jakiś urok. Poszłam do łazienki i zaczęłam się szykować, makijaż poprawiłam na znacznie mocniejszy włosy też poprawiłam, były o wiele ładniejsze. Tak pochłonęły mnie przygotowania, że nim się obejrzałam była już godzina 17. Miałam jeszcze godzinę, więc wyskoczyłam z łazienki i ubrałam wcześniej naszykowaną sukienkę, muszę przyznać, że była dużo bardziej obcisła niż przypuszczałam, ale trudno. Założyłam do niej wysokie szpilki. Popryskałam się moimi ulubionymi perfumami. Końcowy widok, który ujrzałam w lustrze przerósł moje oczekiwania. Wygląd Dulce (sory za artykuł haha) :
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgL5vU8Ql3Pmlvsgk0sIpVm2MgyTEs2Qo43FPayhcc9H0T6kWWGZM9mDHBg1U0UfQ0Jc-Q6Q1eIm33hp1UyUkFtujq_tdjuQGSgQS-JZFlnA6W4i7f5vJ7YgSlAJkHwyhqFVc1XtZ4_dMI/s1600/Dulce_Mar_a_-_Tvynovelas_magazin__5_.jpg


Wyszłam z pokoju i poszłam do salonu, w którym miałam czekać na Uckera. Podobno to kobiety się spóźniają, a tu ten laluś ma już ponad 10 minut. Siedziałam na fotelu znudzona i już miałam kierować się w stronę pokoju Uckera, gdy natknęłam się na na niego wchodząc na schody. Pewnie bym się nieźle wyrżnęła, gdyby nie fakt, że nasz kochany dżentelmen mnie złapał.
-Uważaj księżniczko -powiedział niesamowicie czułym i słodkim głosem, gdyby nie to że mnie trzymał to pewnie bym upadła.
-Idziemy? -spytałam nadal w jego ramionach
-Tak, chociaż jak tak patrzę na Ciebie to mam ochotę zostawić Cię tylko dla siebie- matko po jego słowach poczułam niesamowite ciepło, gdzieś tam w środku.Czułam, że moje policzki robią się czerwone, matko ja się znów zawstydziłam.
-Jesteś słodka- powiedział i pocałował mnie delikatnie, już chciał pogłębić pocałunek, gdy odsunęłam się od niego i patrząc mu w oczy powiedziałam.
-Chodźmy lepiej na te kolację - wzięłam płaszcz i podążyłam do auta Christophera. Siedziałam w nim zamyślona, nawet nie zauważyłam kiedy byliśmy już pod restauracją. Trzeba przyznać Ucker wie jak zaimponować kobiecie, byliśmy pod gustowną restauracją. W środku wystrój było bardzo romantyczny, wszędzie małe zapachowe świeczki, duże czerwone kotary przysłaniające lekko okna i do tego czerwone obrusy i na nich białe różę. Usiedliśmy w najbardziej dyskretnym miejscu. Atmosfera był miła, a nawet bardzo, pewnie gdyby ktoś spojrzał na nas z boku pomyślałby, że jesteśmy szczęśliwą parą. Zjedliśmy, po czym zaczęła grać wolna muzyka. Ucker jak gdyby na zawołanie wstał z krzesła i poprosił mnie do tańca, na początku się zawahałam ale już po chwili tańczyłam w objęciach mojego kolegi. On lekko obejmował mnie w tali, a ja miała zarzucone ręce na jego szyi. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, ta chwila była inna, mogłabym powiedzieć, że wręcz magiczna. Po naszym tańcu, stwierdziliśmy, że czas już wracać, było dość późno. Droga powrotna minęła zaskakującą szybko. Chwilę później staliśmy już pod drzwiami sypialni Uckera, patrzyłam na niego z uśmiechem. Nie wiem dlaczego reagowałam tak na niego, strasznie się do niego zbliżyłam. Dokładnie pamiętam dzień, w którym go spotkałam po raz pierwszy, w sumie to nie było dawno.
-To może ja lepiej już pójdę - powiedziałam i ......................


Mówiłam Natalko moja kochana, że mnie powiesisz ale cóż musiałam hahah. Ostatni dodany tak szybko, a to tylko przez tego podłego szantażystę (tak, tak mowa o Tobie Pelasiu).

niedziela, 30 listopada 2014

Zakazany Owoc - Rozdział 10

Staliśmy tak przez jakiś czas, w końcu stwierdziłam, że wypadałoby odkleić się w końcu od Uckera. 
-Dziękuje- powiedziałam i lekko pocałowałam go w policzek, po jego minie zorientowałam się, że liczył na trochę bardziej namiętnego tego buziaka. 
-I to tylko tyle? Za takie moje poświęcenie ? - spytał z wyrzutem, a na jego twarzy pojawiła się zabawna mina. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, rzuciłam Uckerowi ostatnie spojrzenie i wyszłam. Widziałam jakim błagalnym wzrokiem na mnie patrzył, wręcz prosił się jak małe dziecko o buziaka. Pierwszy raz mu nie uległam. Brawo Dul! Dumna z siebie szłam do sypialni, którą dzielę z moim mężem. Pewna, że Juana tam już nie ma weszłam do pokoju i udałam się do łazienki, chciałam zrobić lekki makijaż. Weszłam do łazienki i doznałam szoku, stał tam Juan w samym ręczniku, od razu dostałam odruchów wymiotnych, które starannie ukryłam. 
-Co Ty tu robisz? - spytałam zdziwiona, muszę przyznać, że jego ciało było w opłakanym stanie, zero mięśni no może z wyjątkiem tej opony zwisającej z jego brzucha, nie była za duża ale widoczna to odrzucało. Ucker on to dopiero ma ciało, umięśnione i takie hmm pociągające. 
-Stwierdziłem, że przed podróżą wezmę jeszcze szybki prysznic - powiedział oczywistym tonem głosu i spojrzał w moją stronę z uśmiechem. Podszedł do mnie co mnie strasznie zdziwiło, lekko mnie objął i znów powiedział:
-Dulce strasznie przepraszam, że muszę jechać, obiecuje że jak wrócę to pójdziemy na te kolację -stwierdził i pocałował mnie, w sumie to wtargnął swoim jęzorem do mojej buzi, myślałam że zaraz tam wykituję. Ogarnął mnie szał, gdy poczułam, że ręka Juana ląduje powoli pod moją bluzką i kieruję się w niebezpiecznej szybkości do moich piersi. Najgorsze było to, że nie mogłam nic zrobić jak by nie był on jest moim mężem nie mogę go ciągle odrzucać, potrzebuję go, a raczej jego pozycji czy pieniędzy.W pewnym momencie usłyszałam, jego denerwujący dzwonek w telefonie wtedy wiedziałam, że jestem ocalona. On nie zrezygnowałby ze wszystkiego tylko po to, żeby odebrać ten cholerny telefon. Stałam w tym samym miejscu i nie ruszałam sie nawet na krok, udawałam naburmuszoną. Słyszałam tylko jak Juan rozmawia z kimś i ciągle przytakuje, a na sam koniec potwierdza swoją obecność. Po chwili stał już za mną objął mnie od tyłu i pocałował w szyję. 
-Kochanie muszę już jechać ale wrócę za 2 góra 3 dni i wtedy Ci to wynagrodzę - powiedział czule.
-Jedź już i nie trać czasu ze mną -stwierdziłam z wyrzutem, tak kochałam go wpędzać w poczucie winy. Wyszedł tak po prostu, jaki on ma tupet. No ale co się będę nim przejmować, zrobiłam to co zamierzałam od początku delikatny makijaż zamieniłam na nieco mocniejszy, włosy też wyszły mi ładnie pofalowane. Ubrałam się.
Wygląd Dulce: 

No cóż wyszło trochę lepiej i bardziej seksownie niż zamierzałam, jednak gdzieś w podświadomości od razu wiedziałam, że chce troszeczkę namieszać w głowię Uckerkowi,. Jak by nie było nasza gra nadal się toczyła, a ja nie miałam zamiaru jej przegrać. Założyłam na nogi jeszcze wysokie szpilki, mój wzrost był jak by to powiedzieć dość mały, tak to dobre określenie, więc mogłam pozwolić sobie na szpileczki. Wyszłam z pokoju, już dawno nie chodziłam tak ubrana po domu. Czułam się trochę dziwnie, ale przy tym także atrakcyjnie. Weszłam do kuchni, w której stał Ucker wrócił skądś, skąd to wiem? Miał na sobie skórzaną kurtkę, więc raczej nie paradował by w niej po domu. Chciałam, żeby sam zwrócił na mnie uwagę, dlatego totalnie zignorowałam go i podeszłam do lodówki. Spojrzałam do środka i jak zawsze świeciła pustkami, nikomu nie chciało się iść po zakupy. Wzięłam do ręki telefon i zadzwoniłam po pizzę. Wtedy w moją stronę odwrócił się Ucker, czułam na sobie jego wzrok wodził po mnie od góry do dołu. Oglądał uważnie każdy kawałek mojego ciała, czułam się zawstydzona. Matko pierwszy raz zdarzyło mi się takie coś. Zawstydził mnie mężczyzna? 
-Czemu mi się tak przyglądasz? - spytałam, nie mogłam znieść tej niezręcznej ciszy i jego wzroku, tak jego wzrok bardziej mnie denerwował i zawstydzał niż ta cholerna cisza. 
-Wyglądasz tak inaczej - stwierdził , jaki on błyskotliwy spodziewałam się jakiegoś komplementu, a nie faktu iż wyglądam inaczej?
-Nie podoba Ci się? - spytałam i podeszłam do niego, moja ręka od razu powędrowała na jego tors.
-Wręcz przeciwnie - powiedział i przełknął nerwowo ślinę, tak teraz to on się czuł skrępowany. 
-Taką miałam nadzieję-iii jestem genialna, jak gdyby nigdy nic odeszłam od Uckera, zostawiając go.
Stałam przy blacie i jak to na mnie przystało, stwierdziłam, że nie skończę tylko na tym. Lekko odwróciłam głowę, chciałam zobaczyć czy Ucker na mnie patrzy, oczywiście tak było. Nie wiem kto ustawił szklanki na dolnych pułkach, ale bardzo pomógł mi w moim mądrym palnie.  Schyliłam się po te szklankę, a biorąc pod uwagę zaskakującą długość mej sukienki, ledwo co zasłaniała mi pośladki. Wtedy Ucker nie wytrzymał podszedł do mnie i energicznie pomógł mi się wyprostować tym samym odwracając mnie w swoją stronę, czułam jego przyśpieszony oddech, który kierował wprost do moich ust. Już miał mnie pocałować, gdy ja geniusz Dulce położyłam palec na jego ustach, patrzył na mnie zdziwiony nie wiedział o co chodzi.
-2:1 napaleńcu - powiedziałam wprost do jego ust, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
-Jeszcze sobie nie odpuściłaś tej gry? - spytał 
-Ja się dopiero rozkręcam skarbie - stwierdziłam i co dostałam w odpowiedzi? Namiętnego buziaka, którego wcale nie miałam zamiaru przerywać. Jego jedna ręka okalała moją talię, a druga wylądowała na moim pośladku? No właśnie i najlepsze z tego wszystkiego był fakt, że wcale mi to nie przeszkadzało. Nawet ja sobie pozwoliłam na chwilę słabości i jedną rękę włożyłam pod jego koszulkę i gładziłam jego klatkę piersiową. Gdy już chciałam pomóc mu kulturalnie zdjąć te bluzkę oderwał się ode mnie i tym razem to on powiedział.
-2:2 widzisz jaka jesteś słabiutka zremisowałem z Tobą w przeciągu paru minut - no nie tego było za wiele zakpił ze mnie? W sumie to nie jestem na niego zła ta gra nie ma reguł.
-Jeszcze zobaczymy kto wygra - stwierdziłam triumfalnie. Wyminęłam Uckera i podążyłam do wyjścia. Założyłam płaszcz i już miałam wyjść, gdy pojawił się przy mnie Ucker. 
-Gdzie Ty się wybierasz i to jeszcze w takim stroju ! ? - no nie wierzę czyżby ktoś był zazdrosny?
-Nic Ci do tego jestem dorosła - stwierdziłam z uśmieszkiem 
-Na pewno nie pójdziesz w takim stroju- powiedział i złapał mnie za rękę 
-Spokojnie idę tylko do sklepu nikt mnie nie zgwałci -mówiłam śmiertelnie poważnie mimo tego, że w środku nie mogłam powstrzymać śmiechu.
-Idę z Tobą - szybko zainsynuował
-Nie, nie Ty zostajesz tu i czekasz po za nie długo przyjedzie pizza, a ja zaraz wracam. 
Jak powiedziałam tak zrobiłam, no cóż zawsze wszystko musi być po mojemu. Idąc do sklepu nie jednokrotnie słyszałam gwizdy i jakieś zaczepki. Niestety ja na takie rzeczy nie zwracam najmniejszej uwagi. Po zakupach od razu udałam się do domu. Weszłam i od razu Christopher rzucił się na mnie i dokładnie obejrzał z każdej strony.
-Nic Ci nie jest, chcesz żebym zawału dostał.
-Czemu miałoby mi się coś stać ? - spytałam zdziwiona, a zarazem rozbawiona
-Nie było Cię tak długo, a wiadomo, że dziś wyglądasz niezwykle zjawiskowo, kobieco, seksownie i nie jeden erotoman mógł Ci coś zrobić -o jak miło przejmuję się o mnie. 
-Większego zboczeńca od Ciebie nie ma w tym mieście - stwierdziłam z uśmiechem i udałam się do kuchni, na stole stała już pizza. Były wyjęte talerze, kubki i mój ulubiony sok. Zjadłam kolację z Uckerem, razem wypakowaliśmy zakupy, razem obejrzeliśmy film. I razem zasnęliśmy na sofie. Dużo razy powtarza się słowo razem, w sumie przez te parę dni stał mi się bliższy niż mój mąż. Spędzałam z nim całe dnie, a ta gra strasznie zbliżyła nas do siebie, ja chyba zaczynam się w nim zakochiwać? A może to po prostu zwykłe zauroczenie? Albo potrzeba bezpieczeństwa? Jeszcze nie wiem, ale mimo wszystko mam nadzieję, że się w nim nie zakocham, jak by tak się stało to byłaby chyba moja największa życiowa porażka, przecież to mogłoby zrujnować moje całe dotychczasowe życie. 

Ależ proszę Natalio dziś dłuższy, ale kolejny nie szybko domyślaj się jak potoczy się jutrzejsza(w opowiadaniu) kolacja Vondy hahah. Ja wredna :)