-W jak najlepszym - powiedziała szczęśliwa, ta dziewczyna coraz bardziej mnie zadziwiała, nie miałam pojęcia co się z nią stało stała i patrzyła na mnie z takim durnym uśmiechem.
-Wstałaś sama z siebie? Wow An. A tak w ogóle to po co miałam Cię budzić? - spytałam, już nie mogłam się doczekać o co jej chodziło. No, bo to musi być bardzo wyjątkowa sytuacja jeśli An prosi, żeby ją obudzić i to tak wcześniej.
-Obiecałam, że Ci pomogę tak?
-No tak
-Wracam do pokoju za 5 minut, a Ty załóż ciuchy, które leżą na łóżku i nie chce słyszeć sprzeciwu - zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć jej już nie było. Zirytowało mnie jej zachowanie już tyle razy mówiłam jej, żeby odpuściła sobie moje wielkie metamorfozy. Podeszłam do łóżka, na którym leżały rozłożone ciuchy. Długo się zastanawiałam czy ubrać je, a może po prostu po raz kolejny odmówić mojej ukochanej An. Argumentem, który zadecydował o mojej decyzji był Christopher, wiem może kiepski pomysł podejmować decyzję przez chłopaka, ale wczorajsze wydarzenia wciąż siedziały w mojej głowie. No więc ubrałam się w te ciuchy, a swoją drogą nie wyglądało to źle ani wulgarnie. Obcisłe dżinsy podkreślały moje zgrabne nogi i jędrną pupę, a t shirt na ramiączka z dekoltem afiszował moje atuty. Nie sądziłam, że taki nieudacznik jak ja może wyglądać aż tak korzystnie. Szczerze nawet spodobałam się sobie.
-No, no, no wiedziałam, że mam atrakcyjną siostrę ale aż tak. Dulce wyglądasz jak bogini - An nadawała jak przekupka na targu, przecież to tylko zwykłe szmatki.
-No to co chyba możemy już iść? - spytałam z delikatnym uśmiechem.
-Chyba sobie żartujesz jeszcze makijaż - jak to usłyszałam to z jednej strony mnie zatkało bo myślałam, że na tych ciuchach zakończymy moją ,,przemianę" ale z drugiej An powiedziała to tak śmiesznym głosem, że nie mogłam wyrobić ze śmiechu. Nawet nie zauważyłam kiedy, a Any siedziała przy mnie z tymi swoimi manatkami. Czułam się dość dziwnie trochę jak nie ja, makijaż to nie mój styl. Mniejsza z tym, gdy moja siostra skończyła moją metamorfozę podeszłam do lustra i szczerze? Nie poznałam się, miałam wrażenie, że patrzę na zupełnie inną osobę, bardziej atrakcyjną. W tym momencie dostrzegłam w sobie coś więcej niż tylko zwykłego kujona.
-Teraz możemy iść do szkoły - stwierdziła An poprawiając usta błyszczykiem.
-Nie jestem pewna...
-Dulce wyglądasz cudownie i chodź już, bo się spóźnimy - nawet nie dała mi dokończyć tylko tak bezczelnie przerwała. Ubrałam na siebie skórzaną kurtkę, a właściwie An wcisnęła mi ją na siłę, a do tego szpilki. W sumie nawet moja siostra się dziwiła, że na kogoś kto chodzi pierwszy raz w szpilkach idę perfekcyjnie. Jak już kiedyś wspominałam do szkoły mam nie daleko, dlatego już po chwili stałyśmy pod bramą placówki. Przy wejściu zobaczyłam mój ukochany ,,komitet powitalny", z którego oczywiście składał się Christopher, Alfonso i Christian oraz jakieś puste plastiki pałętające się nie daleko ich. Na sam widok zrobiło mi się nie dobrze, a moja pewność siebie ponownie osiągnęła poziom 0. Any szła pewnym krokiem do przodu, a ja stałam przy tej cholernej bramie.
-Dulce idziemy- powiedziała ponaglając mnie i tym samym wyciągając z transu.
-Tak już - rzuciłam na odczepnego i podążyłam za moją siostrą. Gdy wchodziłam na schody liceum czułam na sobie wzrok każdego przechodzącego ucznia, szczególnie tych płci męskiej. Było to dla mnie dość dziwne, bo kiedyś jeśli patrzyli na mnie to tylko w celu ponabijania się, a tu po prostu przechodzili wgapiali się we mnie i moje ciało, które nie oszukujmy się że dziś było dosyć mocno wyeksponowane.
-Any, a gdzie podziałaś swoją pokrakę ? - jak można się domyślić odezwał się najmądrzejszy z całego trio Christian.
-Jestem tutaj, ale jeśli masz problemy ze wzrokiem to udaj się do specjalisty - sama nie wiem czemu to powiedziałam, jeszcze wczoraj stałabym grzecznie za moją siostrą i czekała na kolejne obelgi.
-Wowo, a to co? Nasza ukochana Dul? To co może skoczymy do męskiej na małe co nie co ? - bezczelny idiota, za kogo on się uważa.
-Daj jej spokój Chris - nie wierzę, chyba mam przesłuchy właśnie w mojej obronie stanął największy dupek naszej szkoły Christopher Uckermann we własnej osobie. Uśmiechnął się do mnie, a ja po prostu odwróciłam wzrok i weszłam do szkoły. Nie wiedziałam czemu to robi, czy na prawdę lubi mnie bardziej niż koleżankę, a może chodzi mu tylko o moją zmianę. Nie chciałam już nad tym debatować, dlatego udałam się do klasy. Wszyscy nauczyciele byli zdziwienie moją przemianą, a niektórzy wręcz zszokowani. Po ostatniej lekcji, miałam zostać i pozamykać klasę, nauczycielka od matmy zostawiła mi klucz w drzwiach. Jednak zanim zdążyłam do nich podejść Christopher poczekał aż zostaniemy sami i zamknął drzwi. Nie ma co ukrywać, bo trochę mnie wystraszył, nie miałam pojęcia co chce zrobić.
-Otwórz - powiedziałam podchodząc do drzwi i szarpiąc za klamkę. Jednak on nie reagował, patrzył na mnie i czekał chyba na to, aż usiądę.
-Otwórz, bo zacznę krzyczeć - groziłam coraz bardziej się denerwując.
-Nie spokojnie - szybko podszedł do mnie i złapał za ramiona.
-Czego chcesz?
No i jest kolejny, dodany tylko ze względu na umowę. A ja zawsze dotrzymuję słowa :) Pelasiu dziś chce u Ciebie no ! :) Więc u mnie kolejny będzie nie szybko czyli gdzieś koło środy? Chce napisać więcej na zapas, bo na razie mam napisane do 7, a w pierwszy tydzień mnie nie będzie, a chce dodawać, bo jak będę u Pelasi to przecież będzie mnie psychicznie nękać, żebym dodawała :) No to do następnego, ale mimo że nie będę dodawać to informujcie mnie o swoich ;)
sobota, 10 stycznia 2015
piątek, 9 stycznia 2015
Te Quedaras - Rozdział 4
-Wybaczysz mi?- nie no dziś mamy jakiś chyba dzień dobroci. Na prawdę nie wiem co mam powiedzieć, przecież Ucker nie raz robił sobie ze mnie żarty ale pierwszy raz przeprasza.
-Nie jestem na Ciebie zła - powiedziałam i spojrzałam wprost w jego oczy. Pierwszy raz widziałam człowieka, z którego oczu nie dało się wyczytać dosłownie nic, były puste, żadnych emocji.
-Przepraszam, ale muszę wracać do domu, martwią się pewnie o mnie już - powiedziałam, a on jakby nie dotarło stał zagradzając mi drogę. Nie odezwał się nic tylko uśmiechnął i ręką odgarnął z mojej twarzy niesforny kosmyk włosów. Byłam zmieszana, ale także strasznie zdenerwowana.
-Ja już na prawdę muszę iść - mówiłam, a mój głos drżał. On nie odezwał się nic tylko zbliżył swoją twarz do mojej i musnął moje usta swoimi. Ponownie stałam jak zaczarowana, nie miałam pojęcia czemu to robi. Pewnie albo znów ze mnie kpi, bądź może chce mieć pewność, że nikomu nie naskarżę. Gdy w końcu odessał się ode mnie na mojej twarzy pojawił się wielki rumieniec. Szybko zgarnęłam rzeczy z trawy i przecisnęłam się obok niego, zaczęłam biec do domu, nie chciałam żeby szedł za mną czy mnie wołał. Błyskawicznie znalazłam się pod bramą, otworzyłam furtkę i wbiegłam do domu. W swoim pokoju znalazłam się jak burza i kogo tam zastałam? Moją ukochaną siostrzyczkę. Stałam cała zdyszana, a ona wpatrywała się we mnie w milczeniu. W końcu, gdy mój oddech się uspokoił, a serce w końcu zaczynało bić normalnym tempem spytałam jej.
-Co Ty tu robisz?
-Czekam na Ciebie - nie da się zauważyć. Przewróciłam tylko oczami, odłożyłam plecak i usiadłam na łóżku wyczekując gadki Any.
-Powiesz mi co się stało dziś w szkole?
-Mówiłam Ci, że nic szczególnego po prostu miałam chwilę słabości - skłamałam, nie wiem czemu nigdy nie miałam tajemnic przed An, ale teraz po tym całym zdarzeniu w parku i w szkole nie chciałam wydać Uckera, nie chciałam żeby miał problemy.
-Nie wierzę, okłamujesz mnie - dlaczego ona musi wszystko wiedzieć.
-Okej powiem Ci tylko nikomu mnie nie wydaj dobra?
-Obiecuję - powiedziała i położyła rękę na sercu w geście przysięgi.
-Miałam dosyć tego, że wszyscy się ze mnie nabijają nie wyrabiam już rozumiesz? Ciągłe obelgi, moja psychika jest na wykończeniu - kłamałam jak z nut, muszę przyznać że rzadko to robiłam, a wyszło mi to świetnie. W moich oczach pojawiły się łzy, a An mocno przytuliła mnie do siebie. To był znak, że połknęła haczyk.
-Pomogę Ci - powiedziała uradowana.
-An nie chce, żebyś znów się za mną wstawiała to i tak nic nie da zrozum w końcu - mówiłam cichym, podłamanym głosem.
-Dlatego zrobimy coś innego, jutro rano obudź mnie - powiedziała z dziwnym uśmiechem.
-Kochanie Ciebie się nie da obudzić rano - rozbawiła mnie tym, przecież każdy kto ją zna o tym wie.
-Tym razem wstanę - przyrzekła. Uwielbiałam z nią rozmawiać. Tak ogólnie to An była jedną z nielicznych osób, które mimo tego, że były piękne to jeszcze mądre i nie wywyższały się. Siedziałyśmy i uczyłyśmy się, w sumie to ja starałam się wytłumaczyć Any matematykę, ale coś opornie jej to wychodziło. Po godzinie stałyśmy ciągle w jednym punkcie, myślałam że zasnę z nudów. Moim wybawieniem był dzwonek do drzwi. Any podbiegła do nich jak oparzona, nie wiedziałam czemu. Po chwili wróciła do mojego pokoju z wysokim blondynem, był cudowny jak się domyśliłam był to jej chłopak.
-Cześć jestem Carlos - powiedział i podał mi rękę, na pierwszy rzut oka wydaję się być sympatyczny. Oczywiście również podałam mu swoją dłoń i uśmiechnęłam się.
-No to Dul jutro wytłumaczysz mi do końca te matmę, a teraz pozwolisz że my już pójdziemy - jak powiedziała tak zrobiła, wzięła tego blondyna za rękę i podążyła z nim do swojego pokoju. Co oni będą tam robić i to sami? Matko przecież to jasne, niech się An cieszy, że rodzice wrócą z pracy dopiero koło 22. Było gdzieś po 20, a ja nie odrobiłam jeszcze lekcji. Stwierdziłam, że od razu się do tego wezmę. Byłam strasznie przewrażliwiona na punkcie lekcji, ale wszystko było tak łatwe, że uporałam się z tym w niecałe pół godziny, nudziło mi się, a spać nie chciało mi się w ogóle. Dlatego też odrobiłam lekcję Any, wiedziałam że będzie mi wdzięczna, bo dziś raczej ma ważniejsze sprawy niż lekcję. Później wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Jednak sen nadal nie chciał przyjść, przewracałam się z boku na bok, a w każdej myśli przechodzącej przez moją głowę był Christopher i wszystkie zdarzenia dzisiejszego dnia. Musiałam wyglądać dość głupio, bo leżałam z wielkim uśmiechem na ustach, tak właśnie działał na mnie ten człowiek. Nawet nie zorientowałam się kiedy moje oczy się zamknęły i odpłynęłam w błogą krainę snów.
Rano jak zawsze obudził mnie budzik, szybko wstałam, umyłam zęby i ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 6:40, a do szkoły dopiero mieliśmy na 8. Wtedy przypomniało mi się, że miałam obudzić An. Wiedziałam, że to nie realne no ale jej obiecałam. Weszłam do jej pokoju i doznałam szoku.
-An wszystko w porządku? - spytałam zdziwiona.
No i jest kolejny :) Coś czuję, że to opowiadanie skończę wcześniej niż poprzednie, mam nadzieję że to nie jest tylko ta początkowa wena :) Rozdział tradycyjnie dla Pelasi i Patrycji, która jak widać opierdziela się z czytaniem ! :)
-Nie jestem na Ciebie zła - powiedziałam i spojrzałam wprost w jego oczy. Pierwszy raz widziałam człowieka, z którego oczu nie dało się wyczytać dosłownie nic, były puste, żadnych emocji.
-Przepraszam, ale muszę wracać do domu, martwią się pewnie o mnie już - powiedziałam, a on jakby nie dotarło stał zagradzając mi drogę. Nie odezwał się nic tylko uśmiechnął i ręką odgarnął z mojej twarzy niesforny kosmyk włosów. Byłam zmieszana, ale także strasznie zdenerwowana.
-Ja już na prawdę muszę iść - mówiłam, a mój głos drżał. On nie odezwał się nic tylko zbliżył swoją twarz do mojej i musnął moje usta swoimi. Ponownie stałam jak zaczarowana, nie miałam pojęcia czemu to robi. Pewnie albo znów ze mnie kpi, bądź może chce mieć pewność, że nikomu nie naskarżę. Gdy w końcu odessał się ode mnie na mojej twarzy pojawił się wielki rumieniec. Szybko zgarnęłam rzeczy z trawy i przecisnęłam się obok niego, zaczęłam biec do domu, nie chciałam żeby szedł za mną czy mnie wołał. Błyskawicznie znalazłam się pod bramą, otworzyłam furtkę i wbiegłam do domu. W swoim pokoju znalazłam się jak burza i kogo tam zastałam? Moją ukochaną siostrzyczkę. Stałam cała zdyszana, a ona wpatrywała się we mnie w milczeniu. W końcu, gdy mój oddech się uspokoił, a serce w końcu zaczynało bić normalnym tempem spytałam jej.
-Co Ty tu robisz?
-Czekam na Ciebie - nie da się zauważyć. Przewróciłam tylko oczami, odłożyłam plecak i usiadłam na łóżku wyczekując gadki Any.
-Powiesz mi co się stało dziś w szkole?
-Mówiłam Ci, że nic szczególnego po prostu miałam chwilę słabości - skłamałam, nie wiem czemu nigdy nie miałam tajemnic przed An, ale teraz po tym całym zdarzeniu w parku i w szkole nie chciałam wydać Uckera, nie chciałam żeby miał problemy.
-Nie wierzę, okłamujesz mnie - dlaczego ona musi wszystko wiedzieć.
-Okej powiem Ci tylko nikomu mnie nie wydaj dobra?
-Obiecuję - powiedziała i położyła rękę na sercu w geście przysięgi.
-Miałam dosyć tego, że wszyscy się ze mnie nabijają nie wyrabiam już rozumiesz? Ciągłe obelgi, moja psychika jest na wykończeniu - kłamałam jak z nut, muszę przyznać że rzadko to robiłam, a wyszło mi to świetnie. W moich oczach pojawiły się łzy, a An mocno przytuliła mnie do siebie. To był znak, że połknęła haczyk.
-Pomogę Ci - powiedziała uradowana.
-An nie chce, żebyś znów się za mną wstawiała to i tak nic nie da zrozum w końcu - mówiłam cichym, podłamanym głosem.
-Dlatego zrobimy coś innego, jutro rano obudź mnie - powiedziała z dziwnym uśmiechem.
-Kochanie Ciebie się nie da obudzić rano - rozbawiła mnie tym, przecież każdy kto ją zna o tym wie.
-Tym razem wstanę - przyrzekła. Uwielbiałam z nią rozmawiać. Tak ogólnie to An była jedną z nielicznych osób, które mimo tego, że były piękne to jeszcze mądre i nie wywyższały się. Siedziałyśmy i uczyłyśmy się, w sumie to ja starałam się wytłumaczyć Any matematykę, ale coś opornie jej to wychodziło. Po godzinie stałyśmy ciągle w jednym punkcie, myślałam że zasnę z nudów. Moim wybawieniem był dzwonek do drzwi. Any podbiegła do nich jak oparzona, nie wiedziałam czemu. Po chwili wróciła do mojego pokoju z wysokim blondynem, był cudowny jak się domyśliłam był to jej chłopak.
-Cześć jestem Carlos - powiedział i podał mi rękę, na pierwszy rzut oka wydaję się być sympatyczny. Oczywiście również podałam mu swoją dłoń i uśmiechnęłam się.
-No to Dul jutro wytłumaczysz mi do końca te matmę, a teraz pozwolisz że my już pójdziemy - jak powiedziała tak zrobiła, wzięła tego blondyna za rękę i podążyła z nim do swojego pokoju. Co oni będą tam robić i to sami? Matko przecież to jasne, niech się An cieszy, że rodzice wrócą z pracy dopiero koło 22. Było gdzieś po 20, a ja nie odrobiłam jeszcze lekcji. Stwierdziłam, że od razu się do tego wezmę. Byłam strasznie przewrażliwiona na punkcie lekcji, ale wszystko było tak łatwe, że uporałam się z tym w niecałe pół godziny, nudziło mi się, a spać nie chciało mi się w ogóle. Dlatego też odrobiłam lekcję Any, wiedziałam że będzie mi wdzięczna, bo dziś raczej ma ważniejsze sprawy niż lekcję. Później wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Jednak sen nadal nie chciał przyjść, przewracałam się z boku na bok, a w każdej myśli przechodzącej przez moją głowę był Christopher i wszystkie zdarzenia dzisiejszego dnia. Musiałam wyglądać dość głupio, bo leżałam z wielkim uśmiechem na ustach, tak właśnie działał na mnie ten człowiek. Nawet nie zorientowałam się kiedy moje oczy się zamknęły i odpłynęłam w błogą krainę snów.
Rano jak zawsze obudził mnie budzik, szybko wstałam, umyłam zęby i ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 6:40, a do szkoły dopiero mieliśmy na 8. Wtedy przypomniało mi się, że miałam obudzić An. Wiedziałam, że to nie realne no ale jej obiecałam. Weszłam do jej pokoju i doznałam szoku.
-An wszystko w porządku? - spytałam zdziwiona.
No i jest kolejny :) Coś czuję, że to opowiadanie skończę wcześniej niż poprzednie, mam nadzieję że to nie jest tylko ta początkowa wena :) Rozdział tradycyjnie dla Pelasi i Patrycji, która jak widać opierdziela się z czytaniem ! :)
środa, 7 stycznia 2015
Te Quedaras - Rozdział 3
Wtedy odwrócił mnie do siebie, a ja spojrzałam prosto w jego czekoladowe oczy. Przez chwilę nawet zapomniałam, że tak na prawdę to w tym momencie on mnie napastuje, molestuje. No, bo jak inaczej nazwać sytuacje, w której ktoś obmacuje Cię wbrew twojej woli.
-Czego chcesz?- powtórzyłam moje pytanie cicho, niepewnie.
-No jak to czego Ciebie - powiedział i wpił się prosto w moje usta, nie wiedziałam co zrobić, zgłupiałam. Stałam jak wmurowana, a najgorsze jest to, że oddawałam każdy jeden pocałunek. W końcu to był mój pierwszy pocałunek, a na dodatek był on z chłopakiem, do którego mam taką straszną słabość. Dla mnie ten pocałunek, był czymś niesamowitym od dawna marzyłam o tym, pewnie dla niego był to kolejny buziak z kolejną dziewczyną. Gdy Christopher zaczął wodzić swoją ręką po zapięciu od mojego stanika, automatycznie go odepchnęłam. Spojrzałam na niego przestraszonym wzrokiem, do moich oczu zaczęły napływać łzy, bałam się, strasznie się bałam. On bezczelnie znów podszedł do mnie i objął mnie, wyrywałam się jednak to na nic. Zaczął składać pocałunki na mojej szyi, dekolcie.
-Jesteś aż takim chamem żeby zgwałcić dziewczynę?- spytałam cicho, a on na te słowa szybko oderwał się ode mnie i spojrzał tym swoim dziwnym, zmieszanym wzrokiem.
-Czy Ty się źle czujesz nigdy bym nie tknął takiego czegoś jak Ty - po tych słowach wyszedł, po prostu wyszedł, zostawił mnie samą, praktycznie pół nagą i w dodatku upokorzoną. Zsunęłam się po szafce i zaczęłam płakać, ponownie dał mi do zrozumienia, że jestem dla niego nikim, tylko jakąś ofiarą szkolną. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, jednak jego słowa raniły mnie. Wolałam jak robił sobie żarty, a nie jak coś mówił. Czyny mniej bolą niż słowa. Zadzwonił dzwonek i do szatni wbiegła Any, gdy zobaczyła że płaczę od razu przytuliła mnie mocno, za to ją kochałam nigdy nie pytała co się stało, tylko od razu dodawała mi otuchy.
-Duli ubierz się tu jest strasznie zimno - powiedziała pocierając moją zmarznięta skórę. Cała się trzęsłam sama nie wiem czy spowodowane to było zimnem, czy szokiem w jakim jeszcze byłam. W końcu doprowadziłam się do porządku co wcale nie było łatwe, ubrałam się i przemyłam spuchnięte od płaczu oczy. Wyszłam z Any z szatni i poszłyśmy na lekcje. Nauczyciel pytał się co jest spowodowane naszym spóźnieniem na szczęście moja kochana siostra nas wytłumaczyła. Jak na złość dziś nauczycielka od historii wzięła mnie do odpowiedzi, najgorsze było to, że wszystko zapomniałam, a historia to przecież jeden z moich ulubionych przedmiotów. Nie mogłam mieć złej oceny z żadnego przedmiotu, przecież nauka to mój azyl. Niestety nadszedł i ten dzień dostałam jedynkę, cała klasa patrzyła na mnie jak na jakiegoś kosmitę, pewnie bardziej spodziewaliby się piątki czy nawet czwórki, ale nie jedynki. Spuściłam głowę i poszłam do ławki, oczywiście nie obyło się bez głupich docinek Christophera i jego bandy idiotów. Reszta lekcji jakoś minęła na każdej byłam nie obecna co nie umknęło uwadze Any. Chyba mój stan musiał ją bardzo zdenerwować, bo podeszła do mnie i jak nigdy wypytywała co mi się stało. Nie powiedziałam jej nic, nie chciałam żeby kto kolwiek wiedział. Tym jeszcze bardziej ją zdenerwowałam, bo odeszła ode mnie, zostawiła mnie i sobie po prostu poszła. Wzięłam swój plecak i wyszłam ze szkoły. Jak już wcześniej mówiłam nie mieszkaliśmy daleko od szkoły, w sumie to musiałam przejść tylko przez park. Gdy byłam już w parku, stwierdziłam, że nie chcę jeszcze wracać do domu i słuchać kazań od Any na temat szczerości i zaufania, dlatego też usiadłam pod jakimś drzewem i zaczęłam odrabiać lekcje. Wiem niezbyt wdzięczne zajęcie, ale lubiłam to. W momencie, w który kończyłam już matematykę, pojawiła się nade mną jakaś osoba, a mianowicie Christopher. No i mam za swoje, mogłam iść do domu, a nie znów słuchać tych wszystkich upokarzający docinek. Wstałam i spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem, chciałam żeby odszedł i zostawił mnie w spokoju. On nic się nie odzywał tylko stał wgapiony we mnie.
-Czego chcesz? Znów przyszedłeś mnie upokorzyć? A może znów obmacywać? - spytałam zła, nie wiem skąd wzięłam w sobie tyle siły i odwagi. Christopher stał jak wryty chyba nie spodziewał się tego po mnie. Nic dziwnego no, bo co może powiedzieć taki nieudacznik jak ja.
-Nie ja, ja chciałem Cię przeprosić - w tym momencie to ja musiałam wyglądać idiotycznie, otworzyłam usta i rozszerzyłam oczy ze zdziwienia, myślałam że mi się przesłyszało, ale nie on rzeczywiście przeprosił i to mnie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, było mi trochę głupio. On przyszedł przeprosić, a ja na niego naskoczyłam. Nie odezwałam się nic, czekałam może on coś powie.
To chyba jakaś tradycja dodawania rozdziałów co 2 dni :) Będzie trzeba to zmienić, bo w takim tempie to już nie długo będzie koniec i powrót do 2 części poprzedniego opowiadania ;) No, ale umowa to umowa Pelasia dodała swój więc i ja dodaję obiecany ;) A i chciałam Ci kochanie przypomnieć, że widzimy się już za 10 dni :* Mam nadzieję, że podoba się rozdział :)
-Czego chcesz?- powtórzyłam moje pytanie cicho, niepewnie.
-No jak to czego Ciebie - powiedział i wpił się prosto w moje usta, nie wiedziałam co zrobić, zgłupiałam. Stałam jak wmurowana, a najgorsze jest to, że oddawałam każdy jeden pocałunek. W końcu to był mój pierwszy pocałunek, a na dodatek był on z chłopakiem, do którego mam taką straszną słabość. Dla mnie ten pocałunek, był czymś niesamowitym od dawna marzyłam o tym, pewnie dla niego był to kolejny buziak z kolejną dziewczyną. Gdy Christopher zaczął wodzić swoją ręką po zapięciu od mojego stanika, automatycznie go odepchnęłam. Spojrzałam na niego przestraszonym wzrokiem, do moich oczu zaczęły napływać łzy, bałam się, strasznie się bałam. On bezczelnie znów podszedł do mnie i objął mnie, wyrywałam się jednak to na nic. Zaczął składać pocałunki na mojej szyi, dekolcie.
-Jesteś aż takim chamem żeby zgwałcić dziewczynę?- spytałam cicho, a on na te słowa szybko oderwał się ode mnie i spojrzał tym swoim dziwnym, zmieszanym wzrokiem.
-Czy Ty się źle czujesz nigdy bym nie tknął takiego czegoś jak Ty - po tych słowach wyszedł, po prostu wyszedł, zostawił mnie samą, praktycznie pół nagą i w dodatku upokorzoną. Zsunęłam się po szafce i zaczęłam płakać, ponownie dał mi do zrozumienia, że jestem dla niego nikim, tylko jakąś ofiarą szkolną. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, jednak jego słowa raniły mnie. Wolałam jak robił sobie żarty, a nie jak coś mówił. Czyny mniej bolą niż słowa. Zadzwonił dzwonek i do szatni wbiegła Any, gdy zobaczyła że płaczę od razu przytuliła mnie mocno, za to ją kochałam nigdy nie pytała co się stało, tylko od razu dodawała mi otuchy.
-Duli ubierz się tu jest strasznie zimno - powiedziała pocierając moją zmarznięta skórę. Cała się trzęsłam sama nie wiem czy spowodowane to było zimnem, czy szokiem w jakim jeszcze byłam. W końcu doprowadziłam się do porządku co wcale nie było łatwe, ubrałam się i przemyłam spuchnięte od płaczu oczy. Wyszłam z Any z szatni i poszłyśmy na lekcje. Nauczyciel pytał się co jest spowodowane naszym spóźnieniem na szczęście moja kochana siostra nas wytłumaczyła. Jak na złość dziś nauczycielka od historii wzięła mnie do odpowiedzi, najgorsze było to, że wszystko zapomniałam, a historia to przecież jeden z moich ulubionych przedmiotów. Nie mogłam mieć złej oceny z żadnego przedmiotu, przecież nauka to mój azyl. Niestety nadszedł i ten dzień dostałam jedynkę, cała klasa patrzyła na mnie jak na jakiegoś kosmitę, pewnie bardziej spodziewaliby się piątki czy nawet czwórki, ale nie jedynki. Spuściłam głowę i poszłam do ławki, oczywiście nie obyło się bez głupich docinek Christophera i jego bandy idiotów. Reszta lekcji jakoś minęła na każdej byłam nie obecna co nie umknęło uwadze Any. Chyba mój stan musiał ją bardzo zdenerwować, bo podeszła do mnie i jak nigdy wypytywała co mi się stało. Nie powiedziałam jej nic, nie chciałam żeby kto kolwiek wiedział. Tym jeszcze bardziej ją zdenerwowałam, bo odeszła ode mnie, zostawiła mnie i sobie po prostu poszła. Wzięłam swój plecak i wyszłam ze szkoły. Jak już wcześniej mówiłam nie mieszkaliśmy daleko od szkoły, w sumie to musiałam przejść tylko przez park. Gdy byłam już w parku, stwierdziłam, że nie chcę jeszcze wracać do domu i słuchać kazań od Any na temat szczerości i zaufania, dlatego też usiadłam pod jakimś drzewem i zaczęłam odrabiać lekcje. Wiem niezbyt wdzięczne zajęcie, ale lubiłam to. W momencie, w który kończyłam już matematykę, pojawiła się nade mną jakaś osoba, a mianowicie Christopher. No i mam za swoje, mogłam iść do domu, a nie znów słuchać tych wszystkich upokarzający docinek. Wstałam i spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem, chciałam żeby odszedł i zostawił mnie w spokoju. On nic się nie odzywał tylko stał wgapiony we mnie.
-Czego chcesz? Znów przyszedłeś mnie upokorzyć? A może znów obmacywać? - spytałam zła, nie wiem skąd wzięłam w sobie tyle siły i odwagi. Christopher stał jak wryty chyba nie spodziewał się tego po mnie. Nic dziwnego no, bo co może powiedzieć taki nieudacznik jak ja.
-Nie ja, ja chciałem Cię przeprosić - w tym momencie to ja musiałam wyglądać idiotycznie, otworzyłam usta i rozszerzyłam oczy ze zdziwienia, myślałam że mi się przesłyszało, ale nie on rzeczywiście przeprosił i to mnie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, było mi trochę głupio. On przyszedł przeprosić, a ja na niego naskoczyłam. Nie odezwałam się nic, czekałam może on coś powie.
To chyba jakaś tradycja dodawania rozdziałów co 2 dni :) Będzie trzeba to zmienić, bo w takim tempie to już nie długo będzie koniec i powrót do 2 części poprzedniego opowiadania ;) No, ale umowa to umowa Pelasia dodała swój więc i ja dodaję obiecany ;) A i chciałam Ci kochanie przypomnieć, że widzimy się już za 10 dni :* Mam nadzieję, że podoba się rozdział :)
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Te Quedaras - Rozdział 2
Jak już wspominałam teraz mamy lekcję wf, nie przepadam za nią, gdyż nie jestem zbyt sprawna w żadne gry ani biegi. Jednak bardziej lubię te zajęcia od siedzenia na przerwie i gnębienia mnie przez Christophera. Wciągnęłam na siebie dres i bluzkę, która dokładnie izolowała moje ciało. Nie lubiłam się afiszować ze swoją figurą. Przed lekcją weszła do nas nauczycielka co strasznie mnie zdziwiło, nigdy nie wchodziła do nas przed lekcją. Ubrana też była inaczej niż zwykle, nie wyglądała jak nauczycielka, a raczej jak jakaś tancerka czy coś w tym stylu. Byłam bardzo ciekawa po co przyszła do nas.
-Przepraszam, ale do początku lekcji mamy jeszcze 10 minut, czy mogłabym wiedzieć dlaczego Pani już do nas przyszła? - spytałam grzecznie, z resztą ja zawsze jestem uprzejma.
-Oczywiście Dulce, że możesz wiedzieć. No więc przyszłam was powiadomić, że od dziś nie ma zajęć wf, ponieważ są one przekształcone w zajęcia taneczne dla dziewcząt. - mówiła z uśmiechem, nie za bardzo podobał mi się ten pomysł za to moja siostra była wniebowzięta.
-Tutaj macie stroje - powiedziała Pani od wf w sumie teraz to już od zajęć tanecznych i rzuciła nam wielki worek. Wszystkie dziewczyny podbiegły do niego i zachwycały się skąpymi strojami, które składały się z bardzo krótkiej spódniczki i bluzkach, które odsłaniały więcej niż powinny. Nie chciałam się tak ubierać, nie chciałam tak wyglądać. To było wbrew moim zasadom.
-Przepraszam jednak ja zrezygnuje z tych zajęć - powiedziałam z bladym uśmiechem i już, gdy miałam wychodzić z szatni odezwała się Pani Trish.
-Dulce nie możesz z nich zrezygnować, ponieważ one liczą się do średniej i wtedy będziesz niedyskwalifikowana więc będziesz mogła się pożegnać ze studiami- tymi słowami nauczycielka zagięła cały mój system. Nie mogłam z tam tąd wyjść, marzyłam o studiach i o byciu kimś więcej niż tylko kasjerką w jakimś tanim supermarkecie. Niechętnie przystałam na te zajęcia i te okropne stroje. Najgorszy był fakt, że podczas naszych zajęć męska część naszej klasy w tym także Christopher mieli wf, w tej samej części co my. Niechętnie ubrałam się w spódniczkę, jednak do bluzki miałam jeszcze większy opór. Stałam i wpatrywałam się w nią, musiało to wyglądać dość śmiesznie.
-Dulce ubieraj się zaraz idziemy na boisko- no tak mojej siostrzyce łatwo jest mówić, jest chodzącym ideałem. A ja krępuję się.
-Nie wiem Any to jest bardzo skąpe -mówiłam, uważnie przyglądając się owej bluzce.
-Ej masz takie ciało, że nie masz się czego wstydzić. Pokaż tym pustakom, że jesteś czegoś warta i nie jesteś taką grzeczną dziewczynką- mówiła pocierając mnie w ramię, żeby dodać mi otuchy.
-Dul myśl o swoich studiach przecież przez te jedną ocenę nie możesz się narazić na pożegnanie z nimi -tym argumentem zdołała mnie przekonać, studia są dla mnie priorytetem. Niechętnie włożyłam na siebie te szmatkę, przejrzałam się w lusterku i nie mogłam uwierzyć, że zgodziłam się na ten strój. Odsłaniał on moje nogi i brzuch nie czułam się z tym dobrze. Już miałam się rozbierać, gdy do szatni wpadła Pani Trish i zgarnęła nas wszystkie na boisko. Wszystkie dziewczyny szły i szalały z pomponami, jednak ja jak zawsze trzymałam się na końcu. Any szła pierwsza, nic dziwnego w tańcu nie ma sobie równych. W końcu znalazłyśmy się na boisku szłam niepewnie, a na domiar złego chłopcy już byli na placu. Spuściłam głowę, jednak mimo wszystko czułam na sobie, a uściślając na swoim ciele wzrok całej męskiej części naszej klasy. Byłam strasznie skrępowana, to było zbyt wiele. Słyszałam jak wszyscy szeptali, a najgorsze było to co mówił Christopher usłyszałam dokładnie każde jego słowo. Mówił, że gdyby nie moja twarz i sposób ubioru to już dawno by się do mnie dobrał, bo ciało mam jak bogini. To było co najmniej przykre. W tym momencie utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że Christopher i jego paczka to banda pustych, rozpieszczonych dzieci, którzy tylko liczą na swoich rodziców, bo sami nie są stanie nic osiągnąć. Jednak nie wiem dlaczego nadal tliłam do niego jakieś uczucie, to było z jednej strony przykre, jak można czuć coś do osoby, która systematycznie Cię upokarza i wyśmiewa? Sama tego nie rozumiem. Przechodzą do zajęć nie były wcale takie złe, jeszcze jakby każdy mógł się ubierać jak chce to może nawet bym je polubiła. Nigdy nie lubiłam się afiszować, jednak tańczyć umiem dobrze. Lekcja minęła zaskakująco szybko, niestety jak zawsze musiałam zostać po niej i zbierać rzeczy takie jak magnetofon itp. Zazwyczaj robiła to osoba wyznaczona, a ja zgłaszałam się sama, żeby podwyższyć sobie zachowanie. Gdy weszłam do szatni dziewczyn już tam nie było, w sumie to nawet lepiej nie lubiłam przebierać się przy wszystkich. Ściągnęłam ze swoich bioder te krótką spódniczkę, a że jak już mówiłam nikogo nie było to od razu i bluzkę. Gdy stałam w samej bieliźnie, która była dość skąpa, mimo że ubierałam się dość zakrycie to lubiłam mieć uwydatnione piersi i pośladki, nie wiem czemu po prostu taka moja fanaberia. Już miałam zakładać moje ubranie, gdy ktoś złapał mnie z tyłu i zakrył twarz. Byłam przerażona, a zarazem zawstydzona nie miałam pojęcia kto stoi za mną. Najpierw myślałam, że to kolejny głupi żart An ale przecież to były męskie ręce. Stałam jak słup soli nie miałam odwagi się ruszyć, strach sparaliżował moje całe ciało. Czekałam na kolejny ruch mojego napastnika. Jego obleśne ręce wodziły po moim delikatnym ciele.
-Jak to możliwe, że taka łamaga jak Ty ma takie cudowne ciało?- gdy usłyszałam ten głos mój strach lekko zmalał. Doskonale wiedziałam do kogo należy. Od razu na mojej twarzy pojawiły się dwa czerwone ślady w postaci rumieńców. Nie wiem dlaczego taka była moja reakcja, przecież to że on mi się podoba nie upoważnia go do obmacywania mnie.
-Czego chcesz? - spytałam cicho.
No i jest kolejny i znów tak szybko :/ No ale tak już jest jak się powie Pelasi, że napisało się 4 rozdziały do przodu xd No więc chciałam jeszcze bardzo podziękować Patrycji za nowy wygląd :) I ogólnie to mam nadzieję, że się podoba :)
-Przepraszam, ale do początku lekcji mamy jeszcze 10 minut, czy mogłabym wiedzieć dlaczego Pani już do nas przyszła? - spytałam grzecznie, z resztą ja zawsze jestem uprzejma.
-Oczywiście Dulce, że możesz wiedzieć. No więc przyszłam was powiadomić, że od dziś nie ma zajęć wf, ponieważ są one przekształcone w zajęcia taneczne dla dziewcząt. - mówiła z uśmiechem, nie za bardzo podobał mi się ten pomysł za to moja siostra była wniebowzięta.
-Tutaj macie stroje - powiedziała Pani od wf w sumie teraz to już od zajęć tanecznych i rzuciła nam wielki worek. Wszystkie dziewczyny podbiegły do niego i zachwycały się skąpymi strojami, które składały się z bardzo krótkiej spódniczki i bluzkach, które odsłaniały więcej niż powinny. Nie chciałam się tak ubierać, nie chciałam tak wyglądać. To było wbrew moim zasadom.
-Przepraszam jednak ja zrezygnuje z tych zajęć - powiedziałam z bladym uśmiechem i już, gdy miałam wychodzić z szatni odezwała się Pani Trish.
-Dulce nie możesz z nich zrezygnować, ponieważ one liczą się do średniej i wtedy będziesz niedyskwalifikowana więc będziesz mogła się pożegnać ze studiami- tymi słowami nauczycielka zagięła cały mój system. Nie mogłam z tam tąd wyjść, marzyłam o studiach i o byciu kimś więcej niż tylko kasjerką w jakimś tanim supermarkecie. Niechętnie przystałam na te zajęcia i te okropne stroje. Najgorszy był fakt, że podczas naszych zajęć męska część naszej klasy w tym także Christopher mieli wf, w tej samej części co my. Niechętnie ubrałam się w spódniczkę, jednak do bluzki miałam jeszcze większy opór. Stałam i wpatrywałam się w nią, musiało to wyglądać dość śmiesznie.
-Dulce ubieraj się zaraz idziemy na boisko- no tak mojej siostrzyce łatwo jest mówić, jest chodzącym ideałem. A ja krępuję się.
-Nie wiem Any to jest bardzo skąpe -mówiłam, uważnie przyglądając się owej bluzce.
-Ej masz takie ciało, że nie masz się czego wstydzić. Pokaż tym pustakom, że jesteś czegoś warta i nie jesteś taką grzeczną dziewczynką- mówiła pocierając mnie w ramię, żeby dodać mi otuchy.
-Dul myśl o swoich studiach przecież przez te jedną ocenę nie możesz się narazić na pożegnanie z nimi -tym argumentem zdołała mnie przekonać, studia są dla mnie priorytetem. Niechętnie włożyłam na siebie te szmatkę, przejrzałam się w lusterku i nie mogłam uwierzyć, że zgodziłam się na ten strój. Odsłaniał on moje nogi i brzuch nie czułam się z tym dobrze. Już miałam się rozbierać, gdy do szatni wpadła Pani Trish i zgarnęła nas wszystkie na boisko. Wszystkie dziewczyny szły i szalały z pomponami, jednak ja jak zawsze trzymałam się na końcu. Any szła pierwsza, nic dziwnego w tańcu nie ma sobie równych. W końcu znalazłyśmy się na boisku szłam niepewnie, a na domiar złego chłopcy już byli na placu. Spuściłam głowę, jednak mimo wszystko czułam na sobie, a uściślając na swoim ciele wzrok całej męskiej części naszej klasy. Byłam strasznie skrępowana, to było zbyt wiele. Słyszałam jak wszyscy szeptali, a najgorsze było to co mówił Christopher usłyszałam dokładnie każde jego słowo. Mówił, że gdyby nie moja twarz i sposób ubioru to już dawno by się do mnie dobrał, bo ciało mam jak bogini. To było co najmniej przykre. W tym momencie utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że Christopher i jego paczka to banda pustych, rozpieszczonych dzieci, którzy tylko liczą na swoich rodziców, bo sami nie są stanie nic osiągnąć. Jednak nie wiem dlaczego nadal tliłam do niego jakieś uczucie, to było z jednej strony przykre, jak można czuć coś do osoby, która systematycznie Cię upokarza i wyśmiewa? Sama tego nie rozumiem. Przechodzą do zajęć nie były wcale takie złe, jeszcze jakby każdy mógł się ubierać jak chce to może nawet bym je polubiła. Nigdy nie lubiłam się afiszować, jednak tańczyć umiem dobrze. Lekcja minęła zaskakująco szybko, niestety jak zawsze musiałam zostać po niej i zbierać rzeczy takie jak magnetofon itp. Zazwyczaj robiła to osoba wyznaczona, a ja zgłaszałam się sama, żeby podwyższyć sobie zachowanie. Gdy weszłam do szatni dziewczyn już tam nie było, w sumie to nawet lepiej nie lubiłam przebierać się przy wszystkich. Ściągnęłam ze swoich bioder te krótką spódniczkę, a że jak już mówiłam nikogo nie było to od razu i bluzkę. Gdy stałam w samej bieliźnie, która była dość skąpa, mimo że ubierałam się dość zakrycie to lubiłam mieć uwydatnione piersi i pośladki, nie wiem czemu po prostu taka moja fanaberia. Już miałam zakładać moje ubranie, gdy ktoś złapał mnie z tyłu i zakrył twarz. Byłam przerażona, a zarazem zawstydzona nie miałam pojęcia kto stoi za mną. Najpierw myślałam, że to kolejny głupi żart An ale przecież to były męskie ręce. Stałam jak słup soli nie miałam odwagi się ruszyć, strach sparaliżował moje całe ciało. Czekałam na kolejny ruch mojego napastnika. Jego obleśne ręce wodziły po moim delikatnym ciele.
-Jak to możliwe, że taka łamaga jak Ty ma takie cudowne ciało?- gdy usłyszałam ten głos mój strach lekko zmalał. Doskonale wiedziałam do kogo należy. Od razu na mojej twarzy pojawiły się dwa czerwone ślady w postaci rumieńców. Nie wiem dlaczego taka była moja reakcja, przecież to że on mi się podoba nie upoważnia go do obmacywania mnie.
-Czego chcesz? - spytałam cicho.
No i jest kolejny i znów tak szybko :/ No ale tak już jest jak się powie Pelasi, że napisało się 4 rozdziały do przodu xd No więc chciałam jeszcze bardzo podziękować Patrycji za nowy wygląd :) I ogólnie to mam nadzieję, że się podoba :)
sobota, 3 stycznia 2015
Te Quedaras - Rozdział 1
Mój budzik zaczął cichutko dzwonić, co od razu spowodowało, że się obudziłam. Byłam strasznie wrażliwa na każdy dźwięk, więc nie potrzebowałam ustawiać go jakoś głosno. Wstałam z łóżka i poszłam obudzić moją siostrę. Tu jak zawsze był problem bo Ana nie miała zamiaru wstawać z łóżka.
-Any wstań bo się spóźnisz - mówiłam błagalnie, a tak tylko mamrotała coś pod nosem.
-Jak chcesz ja idę się ubierać - odpuściłam, doskonale wiedziałam, że wyciągnięcie jej z łóżka, gdy mamy na 8 graniczy z cudem. Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro, często tak stałam i wpatrywałam się w swoje odbicie. Wiedziałam, że nie wyglądam dobrze, a przynajmniej na tyle dobrze, żeby podobać się sobie, a co dopiero Christopherowi. Wzięłam głęboki wdech i weszłam pod prysznic. Po krótkim czasie wyszłam i dokładnie osuszyłam się ręcznikiem. Szybko przebiegłam do pokoju, zapomniałam wziąć ze sobą ciuchów. Wyjęłam z szafy pierwsze lepsze rzeczy, nigdy nie dbam jakoś specjalnie o ciuchy. No bo przecież do szkoły chodzę się uczyć, a nie na jakiś pokaz mody. Wciągnęłam na siebie luźne czarne spodnie i golf. Włosy rozpuściłam i przeczesałam szczotką, jak zawsze były w nieładzie. Gdy spojrzałam na zegarek była 7:35. Wyszłam z pokoju jeszcze raz spojrzałam do pokoju Any, ale ona nadal spała. Zeszłam na dół, a na dole stało śniadanie do szkoły, moja kochana mamusia zawsze mi je robi i zostawia. Uśmiechnęłam się, spakowałam jedzenie i wyszłam do szkoły. Doszłam tam w 10 minut, mieliśmy bardzo blisko. Od razu w moje oczy rzucił się Ucker, stojący ze swoją bandą przy drzwiach do szkoły. Chciałam przejść niezauważona jednak jak zawsze okazało się to niemożliwe.
-Kogo my tu mamy -powiedział podwyższonym tonem głosu Ucker.
-Zostawcie mnie w spokoju, spieszę się na lekcję.
-Oj nie złość się, chyba nie boisz się nas? - spytał głupkowato ten jego koleżka. Ucker podszedł do mnie i wyjął z mojego plecaka wszystkie notatki i jak można się domyślić porozrzucał je. Byłam strasznie smutna, nie zła, smutna. Pośpiesznie zaczęłam zbierać moje rzeczy, a oni stali i śmieli się. Co tu dużo mówić przywykłam do takiego traktowania. Na szczęście na razie na tym skończyli. Jak zawsze chwilę się ponabijali i odpuścili, najgorzej jest wtedy, gdy Christopher ma zły humor. Nie raz wyrzucili do kosza moje rzeczy, czy też zamykali mnie w łazience. Pierwsza była matematyka, czyli uściślając jeden z moich ulubionych przedmiotów. Na dziś było sporo zadane, i gdy tylko zaczęła się lekcja każdy wymieniał między sobą zadania, żeby spisać. Ja nigdy tego nie robiłam, w sumie nie rozumiałam dlaczego oni to robią? Czy tak ciężko usiąść do lekcji i je po prostu odrobić. Oczywiście po przyjściu nauczycielki do klasy każdy siedział z odrobionymi lekcjami, każdy hmm był jeden wyjątek, a mianowicie Christopher, który nigdy lekcji nie odrabiał i nie spisywał, uważał to za stratę cennego czasu. Gdy przyszło do zbierania pracy domowej poczułam, że ktoś ciągnie mnie z tyłu w swoją stronę. Niechętnie odwróciłam się i oczywiście jak można było się domyśleć był to Pan Christopher we własnej osobie.
-Dulce proszę daj mi lekcję - no tak teraz to prosi, a tak to śmieję się przed całą szkołą, ale przywykłam to jest jego styl bycia.
-Nie mogłeś sam odrobić - powiedziałam i odwróciłam się, nie mogłam patrzeć na niego i te cudowne oczy, bo doskonale wiem, że oddałabym mu te pracę.
-Proszę nie mogę dostać kolejnej jedynki, nie zdam, a Tobie ona i tak nie zaszkodzi - kurcze w sumie ma rację mi ta jedna jedynka nie zmieni oceny, a on może nie zdać. Z wielkim bólem dałam mu te pracę. Oddał na co zdziwiona matematyczka mało co nie przewróciła się o jego torbę, gdy podeszła do mnie cicho wymamrotałam, że nie zrobiłam zadań. Oczywiście nie obyło się bez cichych szeptów w całej klasie. Na 3 lekcji pojawiła się moja siostra. Mogłam się tego spodziewać kolejny jest wf, a ona by go nie odpuściła. Jest jeden plus, gdy Ana jest ze mną to oni mi nie dokuczają. Ma na nich ogromny wpływ, z resztą w tej szkole ma wpływ każdy, który ładnie wygląda. Jest ona, to znaczy szkoła przepełniona hipokrytami, kłamcami, każdy stara się wywyższać co jeszcze bardziej mnie denerwuje. Jednak nie ja, jestem zwykłą szarą uczennicą, a takie osoby są wręcz skazane na wyśmiewanie przez rówieśników. Na przerwie nie opuszczałam An nawet na moment, wiem że gdybym to zrobiła zaraz zleciała by się ta zgraja mądrali. An opowiadała mi o swojej nowej miłości ma na imię Carlos i jest straszy od nas, podobno teraz studiuje prawo, jest umięśnionym blondynem z błękitnymi oczami. Taki facet marzenie. Jednak byłam ciekawa czy wygląda on dokładnie tak jak opisuje go moja siostra.
Dodaje tak szybko, tylko dlatego że prolog i opis postaci był dość krótki więc taki rozdział na zaostrzenie ciekawości :) Kolejny nie będzie już tak szybko :)
-Any wstań bo się spóźnisz - mówiłam błagalnie, a tak tylko mamrotała coś pod nosem.
-Jak chcesz ja idę się ubierać - odpuściłam, doskonale wiedziałam, że wyciągnięcie jej z łóżka, gdy mamy na 8 graniczy z cudem. Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro, często tak stałam i wpatrywałam się w swoje odbicie. Wiedziałam, że nie wyglądam dobrze, a przynajmniej na tyle dobrze, żeby podobać się sobie, a co dopiero Christopherowi. Wzięłam głęboki wdech i weszłam pod prysznic. Po krótkim czasie wyszłam i dokładnie osuszyłam się ręcznikiem. Szybko przebiegłam do pokoju, zapomniałam wziąć ze sobą ciuchów. Wyjęłam z szafy pierwsze lepsze rzeczy, nigdy nie dbam jakoś specjalnie o ciuchy. No bo przecież do szkoły chodzę się uczyć, a nie na jakiś pokaz mody. Wciągnęłam na siebie luźne czarne spodnie i golf. Włosy rozpuściłam i przeczesałam szczotką, jak zawsze były w nieładzie. Gdy spojrzałam na zegarek była 7:35. Wyszłam z pokoju jeszcze raz spojrzałam do pokoju Any, ale ona nadal spała. Zeszłam na dół, a na dole stało śniadanie do szkoły, moja kochana mamusia zawsze mi je robi i zostawia. Uśmiechnęłam się, spakowałam jedzenie i wyszłam do szkoły. Doszłam tam w 10 minut, mieliśmy bardzo blisko. Od razu w moje oczy rzucił się Ucker, stojący ze swoją bandą przy drzwiach do szkoły. Chciałam przejść niezauważona jednak jak zawsze okazało się to niemożliwe.
-Kogo my tu mamy -powiedział podwyższonym tonem głosu Ucker.
-Zostawcie mnie w spokoju, spieszę się na lekcję.
-Oj nie złość się, chyba nie boisz się nas? - spytał głupkowato ten jego koleżka. Ucker podszedł do mnie i wyjął z mojego plecaka wszystkie notatki i jak można się domyślić porozrzucał je. Byłam strasznie smutna, nie zła, smutna. Pośpiesznie zaczęłam zbierać moje rzeczy, a oni stali i śmieli się. Co tu dużo mówić przywykłam do takiego traktowania. Na szczęście na razie na tym skończyli. Jak zawsze chwilę się ponabijali i odpuścili, najgorzej jest wtedy, gdy Christopher ma zły humor. Nie raz wyrzucili do kosza moje rzeczy, czy też zamykali mnie w łazience. Pierwsza była matematyka, czyli uściślając jeden z moich ulubionych przedmiotów. Na dziś było sporo zadane, i gdy tylko zaczęła się lekcja każdy wymieniał między sobą zadania, żeby spisać. Ja nigdy tego nie robiłam, w sumie nie rozumiałam dlaczego oni to robią? Czy tak ciężko usiąść do lekcji i je po prostu odrobić. Oczywiście po przyjściu nauczycielki do klasy każdy siedział z odrobionymi lekcjami, każdy hmm był jeden wyjątek, a mianowicie Christopher, który nigdy lekcji nie odrabiał i nie spisywał, uważał to za stratę cennego czasu. Gdy przyszło do zbierania pracy domowej poczułam, że ktoś ciągnie mnie z tyłu w swoją stronę. Niechętnie odwróciłam się i oczywiście jak można było się domyśleć był to Pan Christopher we własnej osobie.
-Dulce proszę daj mi lekcję - no tak teraz to prosi, a tak to śmieję się przed całą szkołą, ale przywykłam to jest jego styl bycia.
-Nie mogłeś sam odrobić - powiedziałam i odwróciłam się, nie mogłam patrzeć na niego i te cudowne oczy, bo doskonale wiem, że oddałabym mu te pracę.
-Proszę nie mogę dostać kolejnej jedynki, nie zdam, a Tobie ona i tak nie zaszkodzi - kurcze w sumie ma rację mi ta jedna jedynka nie zmieni oceny, a on może nie zdać. Z wielkim bólem dałam mu te pracę. Oddał na co zdziwiona matematyczka mało co nie przewróciła się o jego torbę, gdy podeszła do mnie cicho wymamrotałam, że nie zrobiłam zadań. Oczywiście nie obyło się bez cichych szeptów w całej klasie. Na 3 lekcji pojawiła się moja siostra. Mogłam się tego spodziewać kolejny jest wf, a ona by go nie odpuściła. Jest jeden plus, gdy Ana jest ze mną to oni mi nie dokuczają. Ma na nich ogromny wpływ, z resztą w tej szkole ma wpływ każdy, który ładnie wygląda. Jest ona, to znaczy szkoła przepełniona hipokrytami, kłamcami, każdy stara się wywyższać co jeszcze bardziej mnie denerwuje. Jednak nie ja, jestem zwykłą szarą uczennicą, a takie osoby są wręcz skazane na wyśmiewanie przez rówieśników. Na przerwie nie opuszczałam An nawet na moment, wiem że gdybym to zrobiła zaraz zleciała by się ta zgraja mądrali. An opowiadała mi o swojej nowej miłości ma na imię Carlos i jest straszy od nas, podobno teraz studiuje prawo, jest umięśnionym blondynem z błękitnymi oczami. Taki facet marzenie. Jednak byłam ciekawa czy wygląda on dokładnie tak jak opisuje go moja siostra.
Dodaje tak szybko, tylko dlatego że prolog i opis postaci był dość krótki więc taki rozdział na zaostrzenie ciekawości :) Kolejny nie będzie już tak szybko :)
piątek, 2 stycznia 2015
Te Quedaras - Prolog
Jak to jest kiedy miłość przyćmiewa wszystko? Czy da się kochać wbrew wszystkim swoim zasadom ? Mówią, że miłość zniesie wszystko, ale czy tak też będzie w tym przypadku? Czy na pewno ta miłość będzie odwzajemniona? Mimo wielu upokorzeń z jego strony, ona ślepo jest w niego wpatrzona, nie widzi świata poza nim. Czy tak będzie też po niespodziewanych wydarzeniach, które będą miały miejsce w jej życiu już niebawem? A może to i on zacznie tlić jakieś ciche uczucie?
Prolog krótki, no ale nie chce żeby zdradzał całe opowiadanie, a ja jakbym się rozpisała to pewnie tak by było :) W rekompensacie szybciej postaram się dodać pierwszy rozdział :)
Prolog krótki, no ale nie chce żeby zdradzał całe opowiadanie, a ja jakbym się rozpisała to pewnie tak by było :) W rekompensacie szybciej postaram się dodać pierwszy rozdział :)
czwartek, 1 stycznia 2015
Te Quedaras - Opis Postaci
Dulce Espinoza Savinon - Jest to śliczna, skromna 17 letnia dziewczynka. Jak na swój wiek bardzo nieśmiała i trochę fajtłapowata. Przyjaciele, a właściwie tylko jedna przyjaciółka, a zarazem jej siostra mówi do niej Dul. Jest pośmiewiskiem całej szkoły, kpią z jej ubioru, fryzury, zachowana. Jednak na niej nie robi to dużego wrażenia, priorytetem jest nauka i jak najlepsze oceny. Dulce kiedyś marzy o pracy w jakimś biurze. Matematyka obok Historii to jeden z jej ulubionych przedmiotów. Bardzo podoba jej się kolega z klasy Christopher, jednak to właśnie on najbardziej gnębi ją. Ciągłe poniżanie, wyzywanie czy głupie żarty to dla niej codzienność. Jej rodzice nie należą do cholernie bogatych, jednak dają radę finansową, a swoją córkę kochają nad życie. Mimo wszystko ta dziewczyna jest bardzo pozytywna i z uśmiechem patrzy w przyszłość.

Christopher Casillas Von Uckermann - ma 17 lat i jak można się domyślić to właśnie on skradł małe serduszko Duli. Ma miano najprzystojniejszego chłopaka w liceum, co nie raz pomaga mu w wyrywaniu najładniejszych panienek. Należy on do tak zwanej elity liceum. Jest arogancki i bezczelny, jednak ma w tym swój urok, którym przyciąga do siebie ludzi. Ucker tak mówią do niego przyjaciele i rzesza faneczek. Jest on oczkiem w głowie swoich rodziców, którzy są dumni z posiadania takiego syna. Chłopak nie ma żadnych planów na przyszłość, jest pewien że ojciec mu pomoże. Nie przejmuje się dosłownie niczym, a jednym z jego hobby jest dręczenie i wyśmiewanie się ze słabszych, jego ulubiony obiekt kpin to Dulce, doskonale wie, że dziewczynie się podoba co nie raz wykorzystuje przy pomocy na sprawdzianach czy braku pracy domowej.
Anahi Espinoza Savinon - siostra, a zarazem jedyna przyjaciółka Dulce, jest bardzo atrakcyjną dziewczyną w sumie to najładniejszą w liceum. Także ma 17 lat. Nie raz zapraszali ją do ,,elity" jednak jej nie podoba się ich sposób bycia. Mimo swojego wyglądu jest bardzo mądra i nie podoba jej się ciągłe poniżanie ludzi, w tym także jej siostry. Przyjaciele mówią do Niej Any, Ana bądź An.
Alfonso Herrera -17 latek, jeden z najlepszych przyjaciół Uckera. Jest dokładnie taki sam jak on, pewnie dlatego tak dobrze się dogadują. Uwielbia kpić z ludzi, co nie raz udowadnia. Zazwyczaj zakłada się po prostu z Uckerem, że upokorzy kogoś. Od Uckera różni go tylko fakt, że nie wyrywa każdej panienki, mimo tego, iż każda klei się do niego. Należy do elity, a przyjaciele mówią do niego Poncho. Nie raz próbował zaprosić do swojego środowiska siostrę Dulce, jednak ta zawsze stanowczo odmawia.
Christian Chavez- kolega Uckera. Jest on tysiąc razy gorszy od Poncha i Christophera razem wziętych. Jego podłość osiąga zenit. To on bardzo często podsyca nowe zakłady między chłopaki, bądź sam je wywołuje. Do szkoły dołączył trochę później niż reszta, jednak szybko się ,,wylansował" poniżaniem słabszych uczniów.
Dobra na razie dodaje obsadę, podejrzewam iż nie długo już pojawi się prolog :) Blog też pewnie w najbliższym czasie zmieni wygląd tylko czekam na mojego wrednego grafika Patrycję, która chyba wczoraj za bardzo zabalowała hahah :) No to miłego czytania ! :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)



