czwartek, 12 maja 2016

Es Un Drama - Rozdział 1

-Wróciłam ! - krzyknęła zadowolona od progu, wypuściła z rąk walizki, które głośno huknęły o płytki w przedpokoju.
-Dulce to Ty? - kobieta w średnim wieku, podbiegła do młodej dziewczyny, ściskając ją mocno.
-Mamo, bo mnie udusisz, co jest na obiad? Zgłodniałam - odepchnęła matkę i udała się wprost do stołu. Wybrała idealną porę, na dużym stole stała cała masa przeróżnych pyszności, przygotowanych przez gosposię. Od razu usiadła do stołu przy wolnym nakryciu, i zaczęła nakładać sobie obiad. Dulce jadła już sobie w najlepsze, gdy do niej i do Blanci, dołączył starszy mężczyzna, jak się można domyślić był to jej ojciec.
-Widzę, że córeczka wróciła - spojrzał na nią pogardliwie, od zawsze to Lena, była jego faworytką. Ułożona, grzeczna, zorganizowana i co najważniejsze posłuszna. Jednak Dulce była na tyle głodna, że nawet nie zwróciła uwagi na zgryźliwy ton tatusia.
-Mamo niech ktoś tam weźmie moje walizki, do pokoju - stwierdziła między kęsami.
-Dob..- niestety nie dano jej skończyć.
-Nie ma nawet takiej możliwości, to najwyższy czas żebyś się usamodzielniła. Będziesz mieszkać z Leną, znajdziesz pracę, albo pójdziesz na jakieś studia, nie będziesz nędznym darmozjadem - po tych słowach widelec, który podążał do ust Dulce zatrzymał się, uniosła wzrok z nad talerze i spojrzała prosto w surowe oczy swojego ojca. Nie mogła uwierzyć w to co właśnie usłyszała, potrząsała głową myśląc, że coś jej się przesłyszało.
-Słucham? - spytała, żeby upewnić się.
-To co słyszałaś, na zewnątrz czeka już na Ciebie taksówka, zawiezie Cię wprost pod dom Lenki, ona już została powiadomiona, że będziesz u niej mieszkać. Ma duży dom, więc nie był to dla nie problem. Jak chcesz to dokończ obiad, ja jakoś straciłem apetyt - wstał i odszedł od stołu. Trzeba mu przyznać, że był strasznym skurwielem dla niej. Drugą córkę ozłociłby, ale nie Dulce ona była tą złą, której wiecznie podcinał skrzydła. Wkurzona, chociaż lepszym określeniem będzie wkurwiona wstała od stołu.
-Ty się na to zgadzasz tak? Oficjalnie was nienawidzę - krzyknęła, niczym pięcioletnia dziewczynka, której zabrali lalkę. Wyszła z salonu na prawdę szybko, biorąc pod uwagę bardzo wysokie obcasy, w które odziane były jej stopy. Złapała walizki i trzaskając drzwiami, wyszła z domu, ale lepszym określeniem na ten budynek byłaby willa. Rzeczywiście czekała na nią taksówka, miły człowiek uśmiechał się do niej, co tylko wzbudziło dodatkową irytację.
-Spakuj to do bagażnika i zabierz mnie jak najszybciej od tych idiotów - wsiadła do taksówki, a kierowca od razu wykonał jej polecenie, mimo swojej wredoty miała w sobie coś takiego, czemu żaden mężczyzna nie mógł się oprzeć. Jechała już z dobre 20 minut, z nudów wyjęła swojego iphona i wykręciła numer do swojej najlepszej i jedynej przyjaciółki. Opowiedziała jej całe zdarzenie, oczywiście obie nakręcały się wzajemnie.
-Mówiłam Ci, żebyś nie wracała - mówiła dumnie, Dulce tylko fuknęła na nią groźnie.
-Jesteśmy już - kierowca odwrócił się, a z jego twarzy nawet na chwilę nie zszedł promienny uśmiech. Może on ma tak od zawsze? To była pierwsza jej myśl, ale szybko stwierdziła, że zajmowanie myśli takim człowiekiem, jest po prostu stratą czasu i energii. Wyjął i podał jej walizki, wyjęła portfel.
-Nie, nie Pani rodzice już zapłacili i to ze sporym napiwkiem - uśmiechnął się. No i już miała powód jego radości, jej hojni rodzice zapewne dali mu taki napiwek, jakiego by nie zarobił w ciągu całego miesiąca. Furtka była otwarta, szła ścieżką, po obu stronach rosły pęki czerwonych róż i innych kwiatów.
-Tandeta - skomentowała, weszła po marmurowych schodach, z ledwością wciągnęła swoje walizki i zadzwoniła wielkim dzwonkiem. Nie musiała długo czekać, a w drzwiach pojawiła się kobieta, miała coś koło 50 lat.
-Amanda? Serio, aż tak przestałaś o siebie dbać, fajne szmatki - ona po prostu perfidnie wyśmiała te biedną kobietę, a ona powitała ją z ciepłym uśmiechem. Tak to już jest, gdy jesteś u kogoś w domu tylko służącą musisz się uśmiechać, przytakiwać, i pozwalać sobie na obelgi, na które Ty nie możesz odpowiedzieć, bo najzwyczajniej w świecie stracisz pracę.
-Jak mniemam Panienka Dulce? Pozwoli Pani, że wezmę walizki i zaniosę do pokoju, wszystko już jest gotowe na Pani przybycie - mówiła z takim spokojem, jakby słowa dziewczyny w ogóle nie padły z jej ust. Zabrała walizki i sama wniosła je po długich schodach. Dulce weszła do domu oczywiście trzasnęła drzwiami, musiała dać jakoś znać, że już jest. Pierwsze co udała się do salonu.
-No, no ładnie rodzice siostrzyczko urządzili Ci domek - przechadzała się, oglądając wszystko bardzo dokładnie.
-To będzie moje ulubione miejsce - podeszła do barku, który był zastawiony w różnorodnych trunkach po same brzegi.
-Cóż nikogo tu nie ma, więc obsłużę się sama - wzięła do ręki szklankę wlała whisky i wrzuciła parę kostek lodu. Przechadzając się po domu, jej uwagę zwróciło zdjęcie jej siostry, ale nie była na nim sama. Obok niej stał przystojny mężczyzna, który przytulał ją.
-Pewnie jakiś jej przyjaciel - pierwsze co pomyślała, jednak sama w to nie wierzyła. W końcu wycieczkę po domu, zakończyła na swoim pokoju. Był ogromny, utrzymany w ciemniejszych barwach. Ściany były koloru kawowego, meble białe. Na ścianie wisiał wielki telewizor, a w centrum pokoju stało duże łóżko, na którym leżała cała masa brązowych, białych i czarnych poduszek. Weszła za pierwsze drzwi znajdujące się w pokoju, znalazła się w dosyć obszernym pomieszczeniu, w który wszędzie były wieszaki, szafeczki. Jak można się łatwo domyśleć, za drugimi drzwiami znajdowała się łazienka - była ogromna. Znajdowała się w niej wielka wanna z hydromasażem, prysznic, w którym pomieściłyby się przynajmniej 4 osoby. Po zwiedzaniu, wróciła na dół. Nalała sobie drugą kolejkę i wtedy usłyszała otwierające się drzwi. Wyszła z zaciekawieniem na korytarz. Przed sobą ujrzała swoją ukochaną siostrzyczkę, i chłopaka, ze zdjęcia. Tak dokładnie tego chłopaka.


Witam was serdecznie :) 
Po długiej przerwie dodaje 1 rozdział. Niestety na tym pozytywne sprawy się kończą. Dodałam wam ten, żebyście nie czekali nie wiadomo ile, bo moja wena się zacięła. Mam napisane 8 i po prostu nie mogę ruszyć do przodu. Generalnie to może być spowodowane tym, że piszę jeszcze jedno opowiadanie o Demi i Joe, wattpad na którym to wstawiam pochłania mój cały czas. 
Do wszystkich, których blogi czytam! 
Wszystkie rozdziały postaram się skomentować i nadrobić jutro, przepraszam że tak długo u was mnie nie było :)

środa, 4 maja 2016

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Es Un Drama - Prolog

Czasem nie mamy pojęcia co szykuje nam życie. Rodzimy się mamy rodziców, większość rodzeństwo, i po prostu żyjemy z dnia na dzień. W pewnym momencie jest najwyższy czas, się ustatkować, założyć rodzinę, zamieszkać w osobności. A co jeżeli wcale się tego nie chce? Życie jest tak krótkie, niektórzy zamiast uczyć się, pracować, wolą się po prostu bawić. Dwie siostry, dwa różne charaktery, dwie zupełnie inne osoby. Mają nieco inne wartości w życiu. Jedna przykładna, ułożona, mająca perspektywy na życie, nieco ambitniejsze niż zaplanowanie miejsca kolejnej imprezy. Za to druga żyję od jednej dyskoteki do drugiej, no i jeszcze czasem pomyśli o telefonie do rodziców, oczywiście w sprawie wpłacenia na jej konto odpowiednich środków pieniężnych. Gdy rodzice są obrzydliwie bogaci, życie jest łatwiejsze, takie właśnie podejście ma nasza druga z sióstr. Niby mieszkają na dwóch oddzielnych światach, w dwóch innych miastach, a jednak jakaś nadprzyrodzona siła ściągnęła jedną z nich, z powrotem w miejsce urodzenia. Od rodziców dostała kolejny duży przelew, jak zawsze wydała pieniądze na głupoty. Wracając do rodzinnego miasta, wiedziała gdzie się zatrzyma i tak właśnie zrobiła. Czy życie pod jednym dachem tych dwóch zupełnie różnych dziewczyn wyjdzie na dobre? Czy ich wspólne życie będzie spokojne i usłane różami, czy jednak będzie prawdziwą męczarnią? 




Witajcie ! 
Tak, tak mój wielki powrót właśnie nastąpił. Co prawda nie mam jeszcze 10 rozdziałów, ale mam 7, no a resztę napiszę teraz. Stwierdziłam, że dam wam chociaż małą zapowiedź. Mam nadzieję, że brzmi zachęcająco i będziecie śledzić losy Dulce i Uckera w tym opowiadaniu :)

sobota, 16 kwietnia 2016

Rendirme En Tu Amor - Epilog

6 miesięcy później:
Moje życie teraz się zmieniło, już nie jest tak jak kiedyś. Straciłam kontakt z Anahi, Uckerem, ze wszystkimi którzy byli dla mnie ważni. Całymi dniami siedzę w pokoju, jedyne co od czasu do czasu zjem coś, i to tylko ze względu na błagania Eli. Nie mam po co żyć, nie mam dla kogo żyć. Pewnie teraz wszyscy zastanawiacie się, czemu wyjechałam, czemu siedzę na jakimś pieprzonym zadupiu? Już wam tłumaczę, po powrocie do domu mój ojciec oznajmił mi, że wyjeżdżamy. Okazało się, że dowiedział się o moim romansie, bo chyba tak to można nazwać z Uckerem. Ostatni raz widziałam go na sprawię w sądzie, którą wniósł mój ojciec. Na szczęście Christopher nie dostał, żadnej kary, oprócz tego, że ma zakaz wykonywania zawodu. Udało mu się tylko, dlatego że zeznawałam. Mówiłam, że wszystkie te rzeczy wynikły z mojej inicjatywy, wzięłam całą winę na siebie. Oczywiście mi nic nie zrobili, ale tylko prawnie. Mój ojciec, skarał mnie gorzej niż sąd by mógł to zrobić. Przeprowadziliśmy się prawie pół świata od Meksyku. Zabrał mi telefon, laptopa, cały dostęp do świata. Zapisał mnie do nowej szkoły, do której po prostu nie chodzę, za co ciągle zbieram ochrzan. Nie obchdzi mnie to za wiele, pogada i przestanie. Tęsknie za Anahi, jedyna osoba która mnie rozumiała, pocieszała, była. A Ucker on na zawsze pozostanie w moim sercu, ta rana po stracie jego jest niezaleczalna.



Witam ! :) 
Jest już epilog, tak to koniec tej historii. Pewnie wiele z was ma teraz ochotę delikatnie mówiąc mnie zabić, ale nie wyobrażałam sobie innego zakończenia. Nie każda historia jest tą szczęśliwą, tak jak i w tym przypadku. Mam nadzieję, że to fanfiction spełniło wasze oczekiwania i było znośne.
Teraz co do nowego. Więc nie jestem pewna kiedy zacznę je dodawać, tak jak mówiłam chce mieć 10 rozdziałów, a jak na razie mam 4,5 także no :) Piszę teraz dwa opowiadania przez co nie jest to takie proste jak wcześniej. Postaram się trochę spiąć, więc możliwe, że nowe zacznę wstawiać jeszcze w tym miesiącu :) 
Dziękuje za wszystkie wyświetlenia, bo jest już ich ponad 100tysięcy ! <3

sobota, 9 kwietnia 2016

Rendirme En Tu Amor - 24

-Żartujesz ? - spytałam stojąc pod drzwiami, w ręku już miałam ręcznik dla niego. Jednak jakoś nie mogłam tam wejść.
-Zmoczyłaś cały mój ręcznik, czymś się wytrzeć muszę - weszłam z zamkniętymi oczami. Dosłownie szłam po omacku, a jak dotarłam? Poprowadził mnie szum wody, bo ten idiota się jeszcze mył. Ja się pytam po co mu ręcznik, jak jeszcze nie wyszedł spod prysznica? Po omacku doszłam do kabiny, wymacałam dosłownie jego rękę , chciałam mu podać ręcznik, ale on złapał mnie za rękę i dosłownie wciągnął pod prysznic.
-Co Ty robisz?! - krzyknęłam otwierając oczy, no i w sumie to był mój błąd. On stał przede mną zupełnie nagi, wiem że już byłam z nim w takim stanie, ale no wiecie, moja przyzwoitość.
-Trzeba Cię umyć - powiedział puszczając więcej wody.
-Myłam się, wypuść mnie - strumienie wody zalały mnie doszczętnie, a żeby było weselej przez te jego cholerną białą bluzkę, zaczęły mi prześwitywać piersi. On wiedział co ma położyć na wierzchu szafki, to było wcześniej zaplanowane, jak nic.
-Zimno mi - wtedy przywarł do mnie swoimi ustami, oparł mnie o kafelki, nie miałam nawet milimetra odstępu od niego. Obsypywał mnie pocałunkami, leciały jak z automatu. Już nie miałam nawet zamiaru mu uciekać, też chciałam, pragnęłam jego bliskości. On dla mnie był jak mój prywatny naroktyk. Teraz już obydwoje całowaliśmy się, dotykaliśmy. Nawet nie wiem kiedy, a również ja zostałam całkowicie pozbawiona resztek ubrań. Dosyć szybko połączyliśmy się w jedność, nasze ciała jeszcze nigdy tak ze sobą nie współgrały, jak teraz. To był zdecydowanie nasz moment. Gdy oboje poczuliśmy spełnienie spojrzałam na Uckera. Przytulał mnie, a strugi ciepłej wody, oblewały nasze ciała.
-Cieplej Ci skarbie? - spytał cicho wprost do mojego ucha.
-Mhm, ale w co ja się teraz ubiorę ? - spojrzałam w jego słodkie oczy.
-Znajdziemy coś, a ostatecznie możesz spać bez ubrań - uśmiechnął się, a ja zrobiłam się cała czerwona. Staliśmy pod tym prysznicem jeszcze z dobre 20 minut, w końcu wyszliśmy. Znalazły się ubrania i dla mnie. Wzięłam jakieś dresy Uckera, oczywiście były o 10 rozmiarów za duże, jednak i z tym sobie poradziłam. Po prostu ścisnęłam je takim sznureczkiem co przy nich był, do tego wzięłam kolejną bluzkę, tym razem czarną. Zawiązałam ją sobie tak, że widać było brzuch. Ucker był jeszcze w łazience, gdy do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Dulce to kolacja, na stole masz pieniądze, otwórz - leniwie podniosłam się z łóżka, zgarnęłam kasę i poszłam do drzwi. Otworzyłam, a moim oczom ukazało się prawdziwie ciasteczko, przystojny dostawca pizzy. Tego jeszcze nie było. Miał blond włosy i takie śliczne niebieskie oczka. Uśmiechnęłam się na sam jego widok. Ten przystojniaczek zmierzył mnie od góry do dołu, i również obdarował mnie prze słodkim uśmiechem. Podałam mu pieniądze, a on mi dał pizze. Ale Ucker oryginalny z tym jedzeniem.
-Masz może jakiś numer telefonu? - zapytał, już chciałam mu odpowiedzieć, co by się równało z tym, że dałabym mu ten numer, ale oczywiście ktoś musiał mi przerwać. Bo jak inaczej.
-Ma, jest zapisany w moim telefonie - uśmiechnął się i przytulił mnie z tyłu.
-Tak jak widzisz, nic z tego kochaniutki - powiedział i zamknął drzwi.
-Flirtujesz z dostawcą pizzy? - spytał z udawaną złością, myślałam że zaraz wybuchnę śmiechem, ale z całych sił się powstrzymywałam.
-Jestem singlem, wolno mi - wytknęłam mu język. Usiadłam przy stoliku i wzięłam się za jedzenie. Byłam niesamowicie głodna.
-A Ty się będziesz tak patrzył czy zjesz? - spytałam z buzią pełną pizzy.
-Będę się patrzył.
-No jak wolisz - zjadłam, a on ciągle mi się przyglądał, ale co tam mnie to w ogóle nie krępowało, chce to niech się patrzy.
-A teraz idziemy spać - pociągnął mnie do sypialni, oczywiście zanim zasnęliśmy to ponownie powtórzyło się to co, powtórzyć się nie powinno. Wszyscy wiemy o co chodzi. Zmęczona już dzisiejszym dniem zasnęłam.
Rano wstałam pierwsza Ucker jeszcze słodko spał, nic dziwnego wczoraj się chłopak namęczył ze mną, nie myślcie, że ponowne zbliżenie się do mojej osoby przyszło mu łatwo. Cicho zgarnęłam swoje ciuchy z łazienki, ubrałam się w salonie. Zostawiłam mu karteczkę, że muszę wyjść. Jak najszybciej pognałam do domu, jakby nie patrzeć było już po 12. Mój ojciec dziś nie pracował, więc mógł się czegoś domyślić, a tego bym nie chciała. Weszłam do domu, wszędzie stały pudła, nie miałam pojęcia co się dzieję. Ojciec stał w kuchni i rozmawiał przez telefon, gdy mnie zobaczył podszedł do mnie i stało się to czego najmniej się spodziewałam. Uderzył mnie w twarz, z moich oczu poleciały łzy. Spojrzałam na niego, zapłakanymi oczami, a w nich malowało się pytanie ,,Dlaczego?"
-Wyjeżdżamy, pakuj się ! - krzyknął zły, jeszcze przed wyjściem z kuchni wyrwał mi telefon, który kurczowo trzymałam w ręku.


niedziela, 27 marca 2016

Rendirme En Tu Amor - 23

-Po prostu lubię kontrolować pewne osoby, a Ty do takich należysz, taka odpowiedź musi Ci wystarczyć - spojrzał na mnie i pociągnął. Szliśmy jakąś ciemną uliczką i wtedy zorientowałam, się że nawet nie wiem gdzie jestem i dokąd idę.
-To chyba nie jest droga do mojego domu - powiedziałam dokładnie analizując drogę do mnie.
-Nie, to jest droga do mojego domu. No chyba, że chcesz wrócić do siebie taka pijana, i powiedzieć tatusiowi, że się spiłaś tak po prostu - uśmiechnął się do mnie. Analizując wszystkie za i przeciw, stwierdziłam, że na prawdę lepiej będzie jak pójdę z nim. Po dłuższym spacerze w śmiertelnej ciszy, dotarliśmy. Weszliśmy do domu i jakoś tak nie dobrze mi się zrobiło, jego mieszkanie nie kojarzy mi się zbyt dobrze. Co prawda byłam tutaj tylko raz, ale był to bardzo nie miły raz.
-Dobra to Ty zrób mi jakieś kanapki i herbatę, a ja wykonam bardzo ważny telefon - powiedziałam Uckerowi, a on spojrzał na mnie jak na jakąś idiotkę.
-Żartujesz sobie ze mnie?
-Mówię śmiertelnie poważnie, ja muszę zadzwonić do Anahi, żeby mnie kryła. No chyba, że chcesz żeby za godzinę szukała mnie cała policja stanu, wiesz wtedy znajdą mnie w twoim domu, a wtedy... - niestety nie było dane, skończyć mi mojej jakże barwnej historii.
-Dobra już, już idź - uśmiechnęłam się i udałam do jego sypialni. Jeszcze nigdy tu nie byłam, ale muszę przyznać, że strasznie mi się podoba. Ciemne kawowe ściany, duże łóżko, puchaty czarny dywan, i wszędzie porozstawiane świece. Co prawda, nie zapalone, ale ja to zaraz zmienię. Jednak wpierw muszę zająć się rzeczą ważniejszą. Zadzwoniłam do Ann, oczywiście jej powiedziałam całą prawdę, jej reakcja była natychmiastowa.
-Popierdoliło Cię, jesteś sama w domu tego popaprańca i jeszcze mam Cię kryć? - hohoho takich słów z ust Anki jeszcze nie słyszałam, cud !
-Proszę Cię jestem podpita, wolę tu zostać. Pomyśl, że wracam do domu łapię mnie jakiś zboczeniec i...
-Dobra już nie kończ, ok załatwione - ja nie wiem czy dziś jest jakiś światowy dzień przerywania mi, bo jak inaczej wytłumaczyć to, że dwie osoby przerywają mi wpół zdania ? To chore, poważnie ! Zobaczyłam uchylone drzwi, i jak to na Dule przystało poszłam sprawdzić co za nimi się kryję. Była to łazienka, duża wanna i prysznic. Od razu odechciało mi się jeść. Wychyliłam głowę zza drzwi sypialni.
-To ja jeszcze wezmę prysznic - podeszłam wcześniej do szafki, wyciągnęłam z niej dużą białą koszulkę i udałam się do łazienki. Oczywiście za sobą zamknęłam, żeby ten erotoman, po raz kolejny nie wpierdzielił mi się do łazienki.
-Hmmm prysznic czy wanna? - spytałam sama siebie, w końcu stałam przed tak ważnym wyborem. Po dłuższym rozmyśleniach wybrałam prysznic ! Szybko i orzeźwiająco. Rozebrałam się i weszłam do kabiny, odkręciłam wodę, a na moje ciało leciały strumienie ciepłej wody. Nie wiem ile tam siedziałam, ale stosunkowo nie długo. Wyszłam i szukałam czegoś na wytarcie się, na wieszaku wisiał słodki niebieski ręcznik, od razu po niego sięgnęłam. Tak cudownie pachniał, to chyba jego żel pod prysznic, ale no śliczny jest. W końcu jak już się nawąchałam (jak to brzmi hah), wytarłam się. Założyłam dół od mojej bielizny, a na górę zarzuciłam tylko bluzkę. Wyszłam i położyłam się na łóżku. Po chwili wszedł do pokoju Ucker, i nieco się zdziwił, że aż tak się rozgościłam.
-Wygodnie tu, a gdzieś spać muszę - odpowiedziałam, uprzedzając jego pytanie.
-Dobra idę się umyć - wszedł do łazienki. Leżałam troszeczkę się nudząc, ale tylko trochę. Pogrzebałam mu trochę w szafkach, ale nic nadzwyczajnego nie znalazłam. Jednak pobawiłam się troszkę w majsterkowicza i dekoratora wnętrz. Wzięłam jakiś patyczek i jakimś cudem, udało mi się delikatnie odkręcić mu półkę. To jest tylko kwestia czasu jak ona spadnie, mam nadzieję że przytnie mu palec, albo chociaż nabije siniaka. A jeśli chodzi o część artystyczną, to ja Dulce wzięłam jakiś kremik i pokolorowałam Uckerowi ubrania, wydaję mi się że tak będą wyglądały ładniej, w cętki - modnie.
-Dulce przynieś mi ręcznik - nie no ja to się chyba przesłyszałam, przetarłam oczy. W ogóle co się oczy mają do słuchu? Brawo Dulinko !
-Słucham ?
-Przynieś mi ręcznik, bo mój jest cały mokry - krzyknął. W sumie nawet nie wiem czy zły, ale taki trochę inny.



Hejo ! :) 
Przychodzę z niewymuszonym rozdziałem, ale nie ma co się przyzwyczajać. Dodaje, bo są święta i to jest taki mały prezencik ode mnie dla was szkraby :3 
Z okazji tych wyjątkowych Świąt życzę Wam dużo, dużo zdrowia, szczęścia, spełnienia najskrytszych marzeń, prawdziwych przyjaciół, miłości, żebyście wszyscy byli w ten czas uśmiechnięci, żebyście spędzili Święta w miłej, cieplutkiej i rodzinnej atmosferze. Życzę wam smacznego jajka, mokrego dyngusa. Nie będę się rozpisywać, bo uważam że to co najważniejsze w życiu już tu zawarłam. Także buziaki !
FELIZ PASCUA :3

środa, 23 marca 2016

Rendirme En Tu Amor - 22

Szarpnął mnie i odwrócił w swoją stronę. Uniosłam głowę i z zaciętym spojrzeniem patrzyłam wprost w jego oczy.
-Czego Ty ode mnie właściwie chcesz? - spytałam z udawaną złością.
-Słucham? Zachowujesz się gorzej od dziecka, pyskujesz, upokarzasz mnie przed całą klasą, powinnaś za to dostać po mordzie - nie wierzyłam w to co usłyszałam na samym końcu.
-Jesteś ostro pieprznięty, a teraz wybacz ale wybieram się do domu - wyminęłam go i wyszłam. Byłam w wielkim szoku, że w ogóle mnie wypuścił. Ale jednak nie cieszmy się za szybko. Od razu po szkole udałam się do baru, jakoś nie chciałam wracać do domu, a miałam ochotę się napić, zabawić. Podeszłam do baru.
-Whisky z lodem, albo lepiej zostaw od razu całą butelkę, a ja sobie podolewam.
-Bardzo chętnie to zrobię jak tylko pokażesz mi dowodzik - uśmiechnął się do mnie.
-Wracam prosto z pracy, zwolnili mnie, czy Ty myślisz, że mam przy sobie dowód ? - standardowa gadka Duli, zawsze musiałam coś wymyślić.
-Jestem w pracy, nadal pracuje, czy Ty myślisz że chce aby mnie zwolnili ? - nie no cham, jakich mało na tym świecie. Ale nie tak to inaczej.
-Czy ja Ci wyglądam na niepełnoletnią? - opuściłam nieco niżej, bluzkę. Odsłaniając fragment mojego czerwonego stanika.
-Albo kochaniutka pokażesz mi dowód, albo wyjdziesz i jak z nim wrócisz to dam Ci whisky - uśmiechnął się, jeszcze nigdy nie trafiłam na takiego pustaka. Albo był ślepy, albo głupi. Jedno z dwóch.
Wyszłam z tej speluny, wyjęłam z torebki papierosy i szukałam zapalniczki.
-Kurwa - krzyknęłam, gdy się okazało, że jej nie mam. Wtedy jakiś uprzejmy człowiek podpalił, mi papierosa, którego miałam w buzi.
-Dziękuje - uniosłam wzrok i ujrzałam Leo. Trochę się przestraszyłam, ale w sumie już było mi wszystko jedno.
-Może skoczymy się czegoś napić ? - spytał bardzo kusząco, a że miałam ochotę to się zgodziłam. Wróciliśmy do tego baru, Leo bezproblemowo załatwił whisky.
-Dziękuje - powiedziałam upijając łyk. Siedziałam z nim już na prawdę długo, było sympatycznie co było strasznie dziwne. Wstawiłam się i to bardzo, okazało się, że wieczorami w tym barze gra muzyka na żywo. Jakiś zespół wyszedł na scenę i zaczął śpiewać, nawet nie głupie kawałki. Pociągnęłam Leo za rękę i wyszłam z nim na parkiet, tańczyłam co chwila ocierając się o niego, wyginałam się, kręciłam biodrami, generalnie mój taniec był dosyć wulgarny.
-Może pójdziemy do mnie? - spytał uśmiechnięty od ucha do ucha, nie wiem czy to przez ilość wypitego alkoholu, ale od razu się zgodziłam.
-Jasne - śmiałam się jak głupia, nie wiadomo czemu i po co.
-Ona nigdzie z Tobą kolego nie idzie - usłyszałam głos, wyłaniający się z tłumu. Średnio wiedziałam kto to, jakoś nie mogłam skojarzyć.
-A Pan to chyba jest jej wychowawcą jak się nie mylę, powinieneś interesować się Dulce w godzinach szkolnych, a nie po nich - tak ! To był Christopher, ale co on tu robi. Przecież ostatni raz widziałam go w szkole, nie mógł wyjść za mną, bo miał jeszcze z dobre 2 godziny zajęć.
-A Ciebie ona nie powinna interesować w ogóle - po jego słowach wybuchnęłam błogim śmiechem, jaki on opiekuńczy od kiedy? Słyszałam jak kłóci się z Leo, nie wiem jak i kiedy to się stało, ale złapał mnie za rękę, a ja jak nie na mnie przystało, grzecznie za nim poszłam. Staliśmy na dworze, wyjęłam z kieszeni pogiętego papierosa i włożyłam do buzi.
-Masz może ogień? - zapytałam w wyśmienitym humorze. Jednak jemu chyba nie było tak do śmiechu jak mi. Wyjął z mojej buzi jeszcze nie podpalonego papierosa, rzucił na ziemie i zdeptał. Zastanawiałam się czemu, w końcu nie był jeszcze podpalony, ale po dłuższym rozmyślaniu, stwierdziłam, że to po to, żebym go przypadkiem nie podniosła i nie szukała ognia w innym miejscu.
-Wisisz mi szluga - spojrzałam z bólem serca na mojego biednego papieroska.
-Jak Ty się zachowujesz? Nie masz jeszcze 18 lat, a tak marnujesz sobie życie - spojrzał z litością na mnie.
-A Ty jesteś moim ojcem? Jak na razie jedyną rzeczą, która rujnuje mi życie jesteś Ty - przeniosłam swój wzrok z ziemi wprost na niego. Najwidoczniej był zdziwiony moją odpowiedzią, bo przez chwilę nic się nie odzywał.
-Wytrzeźwij porozmawiamy - jedyne co potrafił odpowiedzieć. Jestem pijana nie chce rozmawiać, jestem trzeźwa też nie - człowieku zastanów się w końcu.
-A w ogóle jak Ty się zawsze znajdujesz tam, gdzie ja co? Zawsze jesteś w tych samych miejscach, może mnie śledzisz co? Albo namierzasz za pomocą jakiegoś naukowego gówna? - spytałam wpatrując się wprost w jego zmieszane spojrzenie.

Witam ! 
Rozdział z zaskoczenia, Pelasiuk długo biedna nie wierzyła że dodaje. A tu proszę jaka dobra ja. No, ale muszę was zmartwić.. Tak czas na te smutniejszą część. To opowiadanie powoli dobiega końca, kolejnego mam 3 rozdziały, a nie zacznę go dodawać dopóki nie będę miała minimum 10. Generalnie piszę 2 blogi, więc was serdecznie zapraszam na bloga z opowiadaniami o Demi i Joe : 
remember-you-and-me.blogspot.com