środa, 6 lipca 2016

Es Un Drama - Rozdział 3

Podeszła do niego i palcem przejechała po jego klatce, o dziwo nie odepchnął jej tylko stał jak zahipnotyzowany.
-Pomyśl jakby to było zobaczyć taką kobietę jak ja w sypialni, w bieliźnie albo bez niej - wyszeptała kusząco do jego ucha, lekko je przygryzając.
-Masz racje możesz tylko o tym myśleć - uśmiechnęła się szeroko, fakt wyśmiała go wprost w jego twarz.
-Chciałbyś co? - zadała pytanie, na które nawet nie chciała uzyskać odpowiedzi. Zgarnęła torebkę, która leżała na sofie i wyszła kręcąc biodrami. Przed domem czekała na nią już zaparkowana taksówka, którą wcześniej zamówiła. Podała adres i odjechała. Jak się wcześniej umówiły Anahi czekała już pod klubem. Dziewczyna była śliczna, blondynka ubrana w krótką czerwoną spódniczkę i czarną obcisłą bluzkę, przywitały się buziakiem w policzek i weszły razem do klubu. Można powiedzieć, że zapowiadała się bardzooo długa noc.

Spała jak zabita, tak jak wcześniej się zapowiadało, wróciła do domu bardzo późno, a w sumie to nad ranem. Nie musiała pracować, uczyć się czyli podsumowując całe życie miała usłane różami, pieniądze raz w tygodniu wpływały na jej konto i to wcale w nie małych sumach. Nawet gdyby ojciec się zbuntował i nie chciał wysłać jej pieniędzy, zrobiłaby to matka, która ma zbyt uczuciowe serce. Oczywiście zawsze tłumaczy to tym samym argumentem: To moje dziecko i muszę o nią dbać.
-Wstawaj księżniczko śniadanie - krzyknęła dosyć wrednym tonem, wprost do ucha Dulce.
-Wynoś się - od razu wiedziała, że to Lena, nie wyobrażacie sobie o ile to krzyknięcie spotęgowało nienawiść Dulce, w stosunku do siostry.
-Albo zejdziesz po dobroci, albo użyję drastycznych środków.
-Wal się - zakryła głowę kołdrą, myślała że to już koniec tych głupich starań Leny, ale przeliczyła się po chwili zerwała się z łóżka jak opętana, co się dziwić dostała w prezencie wazon zimnej wody na głowę.
-Ty jesteś popierdolona - rzuciła się na nią i zaczęła szarpać za włosy, może nie wyglądała na taką ale była strasznie waleczna. Nie całe 160 cm wzrostu, lekko powyżej 45 kg, a waleczna niczym nie jeden zapaśnik. Dulce siedziała okrakiem na siostrze okładając ją na oślep, wcale nie miała zamiaru przestawać. Pewnie zmasakrowałaby ją do końca, gdyby nie znalazł się pewny brunet, który ją odciągnął.
-Zostaw mnie - krzyczała szarpiąc się i kopiąc na oślep, miała nadzieję że jeszcze jakimś cudem uda się jej trafić bezbronną Lene.
-Zboczeniec, co wczoraj było Ci mało, że przyszedłeś popatrzeć i pomacać, kobietę w bieliźnie -właśnie taki mały szczegół Dulce była w samej bieliźnie wczoraj, a raczej dziś nie miała siły żeby się przebrać w coś stosowniejszego.
-O czym ona mówi? - spytała podnosząc się z podłogi, poobijana blondynka.
-Nie mam pojęcia, chodźmy kochanie. A Ty ubierz się i zejdź w końcu na to śniadanie - powiedział już surowszym głosem nasz bohater.
-Jesteście siebie warci, banda idiotów - krzyknęła rzucając jeszcze czymś co miała pod ręką w drzwi. Poszła do łazienki, gdy zobaczyła swoje odbicie w lustrze przestraszyła się, makijaż rozmazany, na nogach siniaki, od tańca po różnych blatach, a włosy w totalnym nie ładzie. Wzięła prysznic, włosy spięła w kucyka, ubrała się w krótkie dżinsowe spodenki i crop top. Zeszła na dół, cóż za kultura nikt nawet nie ruszył śniadanie, wszyscy czekali aż pojawi się królewna.
-Cóż za kultura - chciała przygryźć im, jednak nie bardzo jej to wyszło, ponieważ oddali jej 2x mocniej, a raczej Christopher oddał.
-To coś czego Tobie brakuje - nie odzywając się usiadła przy stole, była cała blada, nie miała ochoty jeść, było jej nie dobrze, co tu dużo mówić wielkość wypitego alkoholu, dała jej się we znaki.
-Jadę dziś do rodziców jedziesz ze mną? - mimo rannej bójki Lena zachowywała się normalnie w stosunku do Dulce.
-Po co? Chcesz naskarżyć na mnie? Chcesz upokorzyć? Droga wolna, jedź sama, chociaż nie. Weź ze sobą swojego kundla - ostatnie słowo powiedziała nieco głośniej, odeszła od stołu i pobiegła na górę. Miało to wyglądać na to, że się obraziła, a tak poważnie zakręciło ją w żołądku, więc musiała jak najszybciej znaleźć się w swojej łazience. Siedziała tam już z dobrą godzinę i nie zanosiło się na to, żeby miała z niej wyjść. Ciągle wymiotowała, cóż tak się kończy zatrucie alkoholem.
-Czemu taka jesteś? - usłyszała za sobą głos, którego spodziewała się najmniej. Odrywając się na chwilę od swojego zajęcia, wstała, przepłukała twarz zimną wodą, i wtedy stanęła na wprost osoby, która ośmieliła się zakłócić jej prywatność.
-Co Cię to w ogóle obchodzi? Jakim prawem stoisz w mojej łazience? Jakim prawem się do mnie odzywasz? Ktoś Ci pozwolił wejść? Nie wydaję mi się, żebym wyraziła na to zgodę. To świadczy o totalnym braku kultury... - już chciała dalej kontynuować swoją przemowę, gdy ponownie zawirowało jej w brzuchu i w przeciągu sekundy, ponownie jej głowa znalazła się nad toaletą, wtedy poczuła jak ktoś odgarnia jej włosy do tyłu, już nie mówiła nic. W końcu nawet nie miała jak.

HALO, HALO :) 
Witam was po długim czasie. Mówiłam, że was nie zostawie. Mnie tak łatwo się nie pozbędziecie. Fakt jestem tu rzadziej, a nawet bardzo rzadko, ale mam bardzo dużo obowiązków. Mam nadzieję, że i wy jesteście tutaj ze mną. No kochani meldujemy się w komentarzach!

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Es Un Drama - Rozdział 2

-Kogo my tu mamy? - zapytała, a raczej stwierdziła. Na jej twarzy pojawił się jej firmowy, zironizowany uśmieszek. Nie miała ochoty bawić się w szczęśliwą rodzinkę, przykładną córkę i siostrę. Prawdą było to, że wprost nie znosiła Leny. Co jej się dziwić, dziewczyna była niesamowicie nudna, taka idealna, że aż mdła. Kto by chciał taką siostrę?
-Jak miło Cię widzieć - Lenka o dziwo ucieszyła się na widok siostry, już chciała podejść i się przytulić, gdy zatrzymały ją słowa.
-Na wstępie mówię, że nie będe udawać, że Cię kocham, więc daruj sobie takie powitania - uśmiechnęła się widząc, jak entuzjazm jej siostry w przeciągu sekundy znika z jej twarzy.
-Myślałam, że chociaż trochę się zmieniłaś - jej zawiedziona twarz, dla Dulce była nawet całkiem zabawna.
-Od zawsze myślenie nie było twoją mocną stroną - przeszła obok siostry i słodko się uśmiechnęła, podchodząc do nieznajomego.
-Witaj jestem Dulce - zanim odpowiedział złożyła na jego policzku krótki, ale jakże wymowny pocałunek.
-Christopher, miło mi poznać - uśmiechnął się również, w końcu jakby nie patrzeć Dulce jest niesamowicie urodziwą kobietą no i do tego jest całkowitym przeciwieństwem jego aktualnej partnerki.
-Kim jesteś dla mojej siostry?
-Jesteśmy razem od roku - uśmiechnął się do Lenki.
-Szczerze? Współczuje, musisz się nieźle nudzić. Mówię Ci ona jest straszna, dlatego wyprowadziłam się, wiesz że potrafiła jakieś 20 razy na godzinę przypominać mi o szkole?
-Dość tego ! Jeszcze trochę i Cię wyrzucę, jakby nie patrzeć to jest mój dom ! - uu ktoś pokazał pazurki, jedyny problem był taki że na naszą Dulce w ogóle to nie działało, wręcz przeciwnie zareagowała błogim śmiechem.
-Siostrzyczko bez nerwów, od dziś to jest nasz dom. A teraz żegnaj cukiereczku - puściła oczko chłopakowi siostry, i odeszła na górę wprost do swojego pokoju.
Siedząc samotnie strasznie jej się nudziło, dlatego wyjęła swój telefon i wykręciła numer do przyjaciółki. Jak zawsze rozmawiały przez bardzo długi czas, co finalnie zakończyło się tym, że umówiły się na jedną z pobliskich dyskotek. Udała się do łazienki w celu szybkiego prysznica i przygotowania. Po orzeźwiającym prysznicu, wyszła owinięta w ręcznik po ubrania. W jej pokoju rozległo się głośne pukanie do drzwi, bez zastanowienia zaprosiła gościa do pokoju, którym ukazał się Christopher.
-Ojej przepraszam - już chciał wyjść, gdy zatrzymała go.
-Nie, nie masz za co przecież nie jestem naga, usiądź - wskazała mu miejsce na fotelu.
-Więc w jakim celu przyszedłeś?
-Chciałem tylko powiedzieć, że kolacja jest już na stole - jego głos lekko drżał, co się dziwić przed jego oczami paraduje kobieta, owinięta tylko w ręcznik, do tego teraz siedzi przed nim kusząco balsamując swoje idealne nogi.
-Nie jem dziś z wami, w ogóle nie wiem czy mam ochotę jeść w towarzystwie tej małpy - oczywiście można się domyślić, że chodziło o jej słodką siostrzyczkę.
-Cóż nie będę zmuszał, ale może warto byłoby dogadać się jakoś z nią, w końcu to twoja siostra - w tym momencie przestała balsamować ciało, przeszyła go morderczym wzrokiem, słychać było tylko jak chłopak głośno przełyka ślinę.
-Przekazałeś wiadomość? Super grzeczny piesek, a teraz biegnij już do nogi swojej właścicielki - krzyknęła, potraktowała go jak szmatę, pff gorzej jak zwykłego nieudacznika. Stał wmurowany, z tej strony jej nie znał, była taka inna, wredna, zgryźliwa.
-Nie dość, że lizus to jeszcze głuchy? Tam masz drzwi, wynoś się, bo zacznę krzyczeć że mnie molestujesz - a to dobre grozi, że będzie krzyczeć, ciekawe co robi teraz, bo jeżeli to jest jej normalny ton to chyba nie chcemy poznać, jej krzyku. Chyba nie chciał już więcej wdawać się w te bezsensowną dyskusję, w której niezależnie co by powiedział i tak racji nie miał, dlatego wyszedł bez słowa, jak to powiedziała nasza dama, wrócił do nogi.
-Idiota - krzyknęła jeszcze w stronę drzwi, jakby to miało coś dać. Skończyła w końcu wcierać w swoją skórę balsam kakaowy, założyła bieliznę i wciągnęła na siebie bardzo obcisłą czarną sukienkę. Na nogi założyła wysokie szpilki, pod kolor ubioru. Włosy rozpuściła i pozwoliła im swobodnie opadać na ramiona, przeczesała je parę razy szczotką. Do tego jak zawsze mocny, wręcz wyzywający makijaż, mała torebka, do której wpakowała pieniądze, telefon, błyszczyk, którym przed wyjściem maznęła usta. Zeszła po schodach na dół jak prawdziwa księżniczka.
-AMANDA!! - krzyknęła dosyć doniosło, kobieta w przeciągu paru sekund znalazła się przy niej.
-Jakie Ty masz ruchy, płacą Ci za ślamazarstwo? Mniejsza o to nie odpowiadaj. Zamów mi taksówkę, tylko tak biegusiem ! - ponownie podniosła głos, stała w salonie przeglądając się w wielkim lustrze. Obracała się co chwila eksponując swoje atuty. Nagle w lustrze zobaczyła swojego ulubieńca, znaczy to nie jest  do końca tak, że ona go nie lubi. Po prostu działa jej na nerwy, chcąc przekonać ją do tej ,,wrednej małpy".
-Co nie często masz okazję napatrzeć się na prawdzią kobietę? - obróciła się i powoli zaczęła iść w jego stronę.


Hej, haj heloł! Dawno mnie tu nie było, odwiedza ktoś tutaj tego bloga jeszcze? Jak rozdział?  Buziaki i miłego dnia 😘

czwartek, 12 maja 2016

Es Un Drama - Rozdział 1

-Wróciłam ! - krzyknęła zadowolona od progu, wypuściła z rąk walizki, które głośno huknęły o płytki w przedpokoju.
-Dulce to Ty? - kobieta w średnim wieku, podbiegła do młodej dziewczyny, ściskając ją mocno.
-Mamo, bo mnie udusisz, co jest na obiad? Zgłodniałam - odepchnęła matkę i udała się wprost do stołu. Wybrała idealną porę, na dużym stole stała cała masa przeróżnych pyszności, przygotowanych przez gosposię. Od razu usiadła do stołu przy wolnym nakryciu, i zaczęła nakładać sobie obiad. Dulce jadła już sobie w najlepsze, gdy do niej i do Blanci, dołączył starszy mężczyzna, jak się można domyślić był to jej ojciec.
-Widzę, że córeczka wróciła - spojrzał na nią pogardliwie, od zawsze to Lena, była jego faworytką. Ułożona, grzeczna, zorganizowana i co najważniejsze posłuszna. Jednak Dulce była na tyle głodna, że nawet nie zwróciła uwagi na zgryźliwy ton tatusia.
-Mamo niech ktoś tam weźmie moje walizki, do pokoju - stwierdziła między kęsami.
-Dob..- niestety nie dano jej skończyć.
-Nie ma nawet takiej możliwości, to najwyższy czas żebyś się usamodzielniła. Będziesz mieszkać z Leną, znajdziesz pracę, albo pójdziesz na jakieś studia, nie będziesz nędznym darmozjadem - po tych słowach widelec, który podążał do ust Dulce zatrzymał się, uniosła wzrok z nad talerze i spojrzała prosto w surowe oczy swojego ojca. Nie mogła uwierzyć w to co właśnie usłyszała, potrząsała głową myśląc, że coś jej się przesłyszało.
-Słucham? - spytała, żeby upewnić się.
-To co słyszałaś, na zewnątrz czeka już na Ciebie taksówka, zawiezie Cię wprost pod dom Lenki, ona już została powiadomiona, że będziesz u niej mieszkać. Ma duży dom, więc nie był to dla nie problem. Jak chcesz to dokończ obiad, ja jakoś straciłem apetyt - wstał i odszedł od stołu. Trzeba mu przyznać, że był strasznym skurwielem dla niej. Drugą córkę ozłociłby, ale nie Dulce ona była tą złą, której wiecznie podcinał skrzydła. Wkurzona, chociaż lepszym określeniem będzie wkurwiona wstała od stołu.
-Ty się na to zgadzasz tak? Oficjalnie was nienawidzę - krzyknęła, niczym pięcioletnia dziewczynka, której zabrali lalkę. Wyszła z salonu na prawdę szybko, biorąc pod uwagę bardzo wysokie obcasy, w które odziane były jej stopy. Złapała walizki i trzaskając drzwiami, wyszła z domu, ale lepszym określeniem na ten budynek byłaby willa. Rzeczywiście czekała na nią taksówka, miły człowiek uśmiechał się do niej, co tylko wzbudziło dodatkową irytację.
-Spakuj to do bagażnika i zabierz mnie jak najszybciej od tych idiotów - wsiadła do taksówki, a kierowca od razu wykonał jej polecenie, mimo swojej wredoty miała w sobie coś takiego, czemu żaden mężczyzna nie mógł się oprzeć. Jechała już z dobre 20 minut, z nudów wyjęła swojego iphona i wykręciła numer do swojej najlepszej i jedynej przyjaciółki. Opowiedziała jej całe zdarzenie, oczywiście obie nakręcały się wzajemnie.
-Mówiłam Ci, żebyś nie wracała - mówiła dumnie, Dulce tylko fuknęła na nią groźnie.
-Jesteśmy już - kierowca odwrócił się, a z jego twarzy nawet na chwilę nie zszedł promienny uśmiech. Może on ma tak od zawsze? To była pierwsza jej myśl, ale szybko stwierdziła, że zajmowanie myśli takim człowiekiem, jest po prostu stratą czasu i energii. Wyjął i podał jej walizki, wyjęła portfel.
-Nie, nie Pani rodzice już zapłacili i to ze sporym napiwkiem - uśmiechnął się. No i już miała powód jego radości, jej hojni rodzice zapewne dali mu taki napiwek, jakiego by nie zarobił w ciągu całego miesiąca. Furtka była otwarta, szła ścieżką, po obu stronach rosły pęki czerwonych róż i innych kwiatów.
-Tandeta - skomentowała, weszła po marmurowych schodach, z ledwością wciągnęła swoje walizki i zadzwoniła wielkim dzwonkiem. Nie musiała długo czekać, a w drzwiach pojawiła się kobieta, miała coś koło 50 lat.
-Amanda? Serio, aż tak przestałaś o siebie dbać, fajne szmatki - ona po prostu perfidnie wyśmiała te biedną kobietę, a ona powitała ją z ciepłym uśmiechem. Tak to już jest, gdy jesteś u kogoś w domu tylko służącą musisz się uśmiechać, przytakiwać, i pozwalać sobie na obelgi, na które Ty nie możesz odpowiedzieć, bo najzwyczajniej w świecie stracisz pracę.
-Jak mniemam Panienka Dulce? Pozwoli Pani, że wezmę walizki i zaniosę do pokoju, wszystko już jest gotowe na Pani przybycie - mówiła z takim spokojem, jakby słowa dziewczyny w ogóle nie padły z jej ust. Zabrała walizki i sama wniosła je po długich schodach. Dulce weszła do domu oczywiście trzasnęła drzwiami, musiała dać jakoś znać, że już jest. Pierwsze co udała się do salonu.
-No, no ładnie rodzice siostrzyczko urządzili Ci domek - przechadzała się, oglądając wszystko bardzo dokładnie.
-To będzie moje ulubione miejsce - podeszła do barku, który był zastawiony w różnorodnych trunkach po same brzegi.
-Cóż nikogo tu nie ma, więc obsłużę się sama - wzięła do ręki szklankę wlała whisky i wrzuciła parę kostek lodu. Przechadzając się po domu, jej uwagę zwróciło zdjęcie jej siostry, ale nie była na nim sama. Obok niej stał przystojny mężczyzna, który przytulał ją.
-Pewnie jakiś jej przyjaciel - pierwsze co pomyślała, jednak sama w to nie wierzyła. W końcu wycieczkę po domu, zakończyła na swoim pokoju. Był ogromny, utrzymany w ciemniejszych barwach. Ściany były koloru kawowego, meble białe. Na ścianie wisiał wielki telewizor, a w centrum pokoju stało duże łóżko, na którym leżała cała masa brązowych, białych i czarnych poduszek. Weszła za pierwsze drzwi znajdujące się w pokoju, znalazła się w dosyć obszernym pomieszczeniu, w który wszędzie były wieszaki, szafeczki. Jak można się łatwo domyśleć, za drugimi drzwiami znajdowała się łazienka - była ogromna. Znajdowała się w niej wielka wanna z hydromasażem, prysznic, w którym pomieściłyby się przynajmniej 4 osoby. Po zwiedzaniu, wróciła na dół. Nalała sobie drugą kolejkę i wtedy usłyszała otwierające się drzwi. Wyszła z zaciekawieniem na korytarz. Przed sobą ujrzała swoją ukochaną siostrzyczkę, i chłopaka, ze zdjęcia. Tak dokładnie tego chłopaka.


Witam was serdecznie :) 
Po długiej przerwie dodaje 1 rozdział. Niestety na tym pozytywne sprawy się kończą. Dodałam wam ten, żebyście nie czekali nie wiadomo ile, bo moja wena się zacięła. Mam napisane 8 i po prostu nie mogę ruszyć do przodu. Generalnie to może być spowodowane tym, że piszę jeszcze jedno opowiadanie o Demi i Joe, wattpad na którym to wstawiam pochłania mój cały czas. 
Do wszystkich, których blogi czytam! 
Wszystkie rozdziały postaram się skomentować i nadrobić jutro, przepraszam że tak długo u was mnie nie było :)

środa, 4 maja 2016

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Es Un Drama - Prolog

Czasem nie mamy pojęcia co szykuje nam życie. Rodzimy się mamy rodziców, większość rodzeństwo, i po prostu żyjemy z dnia na dzień. W pewnym momencie jest najwyższy czas, się ustatkować, założyć rodzinę, zamieszkać w osobności. A co jeżeli wcale się tego nie chce? Życie jest tak krótkie, niektórzy zamiast uczyć się, pracować, wolą się po prostu bawić. Dwie siostry, dwa różne charaktery, dwie zupełnie inne osoby. Mają nieco inne wartości w życiu. Jedna przykładna, ułożona, mająca perspektywy na życie, nieco ambitniejsze niż zaplanowanie miejsca kolejnej imprezy. Za to druga żyję od jednej dyskoteki do drugiej, no i jeszcze czasem pomyśli o telefonie do rodziców, oczywiście w sprawie wpłacenia na jej konto odpowiednich środków pieniężnych. Gdy rodzice są obrzydliwie bogaci, życie jest łatwiejsze, takie właśnie podejście ma nasza druga z sióstr. Niby mieszkają na dwóch oddzielnych światach, w dwóch innych miastach, a jednak jakaś nadprzyrodzona siła ściągnęła jedną z nich, z powrotem w miejsce urodzenia. Od rodziców dostała kolejny duży przelew, jak zawsze wydała pieniądze na głupoty. Wracając do rodzinnego miasta, wiedziała gdzie się zatrzyma i tak właśnie zrobiła. Czy życie pod jednym dachem tych dwóch zupełnie różnych dziewczyn wyjdzie na dobre? Czy ich wspólne życie będzie spokojne i usłane różami, czy jednak będzie prawdziwą męczarnią? 




Witajcie ! 
Tak, tak mój wielki powrót właśnie nastąpił. Co prawda nie mam jeszcze 10 rozdziałów, ale mam 7, no a resztę napiszę teraz. Stwierdziłam, że dam wam chociaż małą zapowiedź. Mam nadzieję, że brzmi zachęcająco i będziecie śledzić losy Dulce i Uckera w tym opowiadaniu :)

sobota, 16 kwietnia 2016

Rendirme En Tu Amor - Epilog

6 miesięcy później:
Moje życie teraz się zmieniło, już nie jest tak jak kiedyś. Straciłam kontakt z Anahi, Uckerem, ze wszystkimi którzy byli dla mnie ważni. Całymi dniami siedzę w pokoju, jedyne co od czasu do czasu zjem coś, i to tylko ze względu na błagania Eli. Nie mam po co żyć, nie mam dla kogo żyć. Pewnie teraz wszyscy zastanawiacie się, czemu wyjechałam, czemu siedzę na jakimś pieprzonym zadupiu? Już wam tłumaczę, po powrocie do domu mój ojciec oznajmił mi, że wyjeżdżamy. Okazało się, że dowiedział się o moim romansie, bo chyba tak to można nazwać z Uckerem. Ostatni raz widziałam go na sprawię w sądzie, którą wniósł mój ojciec. Na szczęście Christopher nie dostał, żadnej kary, oprócz tego, że ma zakaz wykonywania zawodu. Udało mu się tylko, dlatego że zeznawałam. Mówiłam, że wszystkie te rzeczy wynikły z mojej inicjatywy, wzięłam całą winę na siebie. Oczywiście mi nic nie zrobili, ale tylko prawnie. Mój ojciec, skarał mnie gorzej niż sąd by mógł to zrobić. Przeprowadziliśmy się prawie pół świata od Meksyku. Zabrał mi telefon, laptopa, cały dostęp do świata. Zapisał mnie do nowej szkoły, do której po prostu nie chodzę, za co ciągle zbieram ochrzan. Nie obchdzi mnie to za wiele, pogada i przestanie. Tęsknie za Anahi, jedyna osoba która mnie rozumiała, pocieszała, była. A Ucker on na zawsze pozostanie w moim sercu, ta rana po stracie jego jest niezaleczalna.



Witam ! :) 
Jest już epilog, tak to koniec tej historii. Pewnie wiele z was ma teraz ochotę delikatnie mówiąc mnie zabić, ale nie wyobrażałam sobie innego zakończenia. Nie każda historia jest tą szczęśliwą, tak jak i w tym przypadku. Mam nadzieję, że to fanfiction spełniło wasze oczekiwania i było znośne.
Teraz co do nowego. Więc nie jestem pewna kiedy zacznę je dodawać, tak jak mówiłam chce mieć 10 rozdziałów, a jak na razie mam 4,5 także no :) Piszę teraz dwa opowiadania przez co nie jest to takie proste jak wcześniej. Postaram się trochę spiąć, więc możliwe, że nowe zacznę wstawiać jeszcze w tym miesiącu :) 
Dziękuje za wszystkie wyświetlenia, bo jest już ich ponad 100tysięcy ! <3

sobota, 9 kwietnia 2016

Rendirme En Tu Amor - 24

-Żartujesz ? - spytałam stojąc pod drzwiami, w ręku już miałam ręcznik dla niego. Jednak jakoś nie mogłam tam wejść.
-Zmoczyłaś cały mój ręcznik, czymś się wytrzeć muszę - weszłam z zamkniętymi oczami. Dosłownie szłam po omacku, a jak dotarłam? Poprowadził mnie szum wody, bo ten idiota się jeszcze mył. Ja się pytam po co mu ręcznik, jak jeszcze nie wyszedł spod prysznica? Po omacku doszłam do kabiny, wymacałam dosłownie jego rękę , chciałam mu podać ręcznik, ale on złapał mnie za rękę i dosłownie wciągnął pod prysznic.
-Co Ty robisz?! - krzyknęłam otwierając oczy, no i w sumie to był mój błąd. On stał przede mną zupełnie nagi, wiem że już byłam z nim w takim stanie, ale no wiecie, moja przyzwoitość.
-Trzeba Cię umyć - powiedział puszczając więcej wody.
-Myłam się, wypuść mnie - strumienie wody zalały mnie doszczętnie, a żeby było weselej przez te jego cholerną białą bluzkę, zaczęły mi prześwitywać piersi. On wiedział co ma położyć na wierzchu szafki, to było wcześniej zaplanowane, jak nic.
-Zimno mi - wtedy przywarł do mnie swoimi ustami, oparł mnie o kafelki, nie miałam nawet milimetra odstępu od niego. Obsypywał mnie pocałunkami, leciały jak z automatu. Już nie miałam nawet zamiaru mu uciekać, też chciałam, pragnęłam jego bliskości. On dla mnie był jak mój prywatny naroktyk. Teraz już obydwoje całowaliśmy się, dotykaliśmy. Nawet nie wiem kiedy, a również ja zostałam całkowicie pozbawiona resztek ubrań. Dosyć szybko połączyliśmy się w jedność, nasze ciała jeszcze nigdy tak ze sobą nie współgrały, jak teraz. To był zdecydowanie nasz moment. Gdy oboje poczuliśmy spełnienie spojrzałam na Uckera. Przytulał mnie, a strugi ciepłej wody, oblewały nasze ciała.
-Cieplej Ci skarbie? - spytał cicho wprost do mojego ucha.
-Mhm, ale w co ja się teraz ubiorę ? - spojrzałam w jego słodkie oczy.
-Znajdziemy coś, a ostatecznie możesz spać bez ubrań - uśmiechnął się, a ja zrobiłam się cała czerwona. Staliśmy pod tym prysznicem jeszcze z dobre 20 minut, w końcu wyszliśmy. Znalazły się ubrania i dla mnie. Wzięłam jakieś dresy Uckera, oczywiście były o 10 rozmiarów za duże, jednak i z tym sobie poradziłam. Po prostu ścisnęłam je takim sznureczkiem co przy nich był, do tego wzięłam kolejną bluzkę, tym razem czarną. Zawiązałam ją sobie tak, że widać było brzuch. Ucker był jeszcze w łazience, gdy do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Dulce to kolacja, na stole masz pieniądze, otwórz - leniwie podniosłam się z łóżka, zgarnęłam kasę i poszłam do drzwi. Otworzyłam, a moim oczom ukazało się prawdziwie ciasteczko, przystojny dostawca pizzy. Tego jeszcze nie było. Miał blond włosy i takie śliczne niebieskie oczka. Uśmiechnęłam się na sam jego widok. Ten przystojniaczek zmierzył mnie od góry do dołu, i również obdarował mnie prze słodkim uśmiechem. Podałam mu pieniądze, a on mi dał pizze. Ale Ucker oryginalny z tym jedzeniem.
-Masz może jakiś numer telefonu? - zapytał, już chciałam mu odpowiedzieć, co by się równało z tym, że dałabym mu ten numer, ale oczywiście ktoś musiał mi przerwać. Bo jak inaczej.
-Ma, jest zapisany w moim telefonie - uśmiechnął się i przytulił mnie z tyłu.
-Tak jak widzisz, nic z tego kochaniutki - powiedział i zamknął drzwi.
-Flirtujesz z dostawcą pizzy? - spytał z udawaną złością, myślałam że zaraz wybuchnę śmiechem, ale z całych sił się powstrzymywałam.
-Jestem singlem, wolno mi - wytknęłam mu język. Usiadłam przy stoliku i wzięłam się za jedzenie. Byłam niesamowicie głodna.
-A Ty się będziesz tak patrzył czy zjesz? - spytałam z buzią pełną pizzy.
-Będę się patrzył.
-No jak wolisz - zjadłam, a on ciągle mi się przyglądał, ale co tam mnie to w ogóle nie krępowało, chce to niech się patrzy.
-A teraz idziemy spać - pociągnął mnie do sypialni, oczywiście zanim zasnęliśmy to ponownie powtórzyło się to co, powtórzyć się nie powinno. Wszyscy wiemy o co chodzi. Zmęczona już dzisiejszym dniem zasnęłam.
Rano wstałam pierwsza Ucker jeszcze słodko spał, nic dziwnego wczoraj się chłopak namęczył ze mną, nie myślcie, że ponowne zbliżenie się do mojej osoby przyszło mu łatwo. Cicho zgarnęłam swoje ciuchy z łazienki, ubrałam się w salonie. Zostawiłam mu karteczkę, że muszę wyjść. Jak najszybciej pognałam do domu, jakby nie patrzeć było już po 12. Mój ojciec dziś nie pracował, więc mógł się czegoś domyślić, a tego bym nie chciała. Weszłam do domu, wszędzie stały pudła, nie miałam pojęcia co się dzieję. Ojciec stał w kuchni i rozmawiał przez telefon, gdy mnie zobaczył podszedł do mnie i stało się to czego najmniej się spodziewałam. Uderzył mnie w twarz, z moich oczu poleciały łzy. Spojrzałam na niego, zapłakanymi oczami, a w nich malowało się pytanie ,,Dlaczego?"
-Wyjeżdżamy, pakuj się ! - krzyknął zły, jeszcze przed wyjściem z kuchni wyrwał mi telefon, który kurczowo trzymałam w ręku.